W połowie czerwca udostępniono Łódzki Szlak Konny jako gotowy produkt turystyczny. Jednak jak się okazuje nie jest on jeszcze dopracowany. Długość szlaku wynosi aż 1817 km , ale nie można go przejechać na całej trasie.
Projekt budowy szlaku „Turystyka w siodle – infrastruktura innowacyjnego i unikatowego produktu turystycznego” wymagał dużych środków finansowych, całkowity koszt wyniósł 33 mln zł. Środki w połowie pokrył samorząd wojewódzki, a w połowie Unia Europejska w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego podczas realizacji Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Dzięki projektowi lokalni przedsiębiorcy i ośrodki jeździeckie spoza regionu mają zacząć lepiej zarabiać.
W obrębie szlaku umieszczonych zostało 21 miejsc postojowych wyposażonych w wiaty, koniowiązy, miejsca popasu oraz zagrody i wybieg dla koni. Do największych atrakcji położonych na szlaku należą: Muzeum i Park w Nieborowie, Opactwo Cysterskie w Sulejowie, Pałac w Walewicach i Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie.
Na szlak składają się dwie pętle: wewnętrzna, podzielona na 12 odcinków o łącznej długości 356 km, oraz zewnętrzna złożona z 47 odcinków ciągnących się na 1461 km. Prace nad infrastrukturą szlaku prowadzono przez dwa lata. Problemy pojawiły się w związku z tym, że podczas łączenia kolejnych odcinków zmienili się właściciele części terenów, przez które przebiega szlak. W niektórych miejscach stoją blokady, które trzeba objeżdżać. Utrudnieniem jest również zanikający zasięg sieci telefonii komórkowych w Centrum Zarządzania Szlakiem.
Poza tym, Piotr Wandachowicz, szef projektu poinformował, że na trasie umieszczono 103 przejścia przez linie kolejowe i drogi samochodowe, w tym autostrady. Przejścia przez autostrady stanowią przeszkodę dla konia rekreacyjnego. Łódzki Szlak Konny jest projektem, który może przynieść lokalnym przedsiębiorcom spore zyski, ale jeszcze nie można go nazwać gotowym produktem turystycznym.
Grażyna Marciniak



