
Marsylia nie jest miastem, które wita turystów cichym szeptem. To miasto wrzawy i zapachów w ruchu – nawet wtedy, gdy życie w nim przybiera formy, które mogą niepokoić.
Marsylia wita monumentalną architekturą sąsiadującą z ulicznym zgiełkiem, a zapach anyżu miesza się z wonią mydła i morskiej bryzy. Przybyliśmy tu z ciekawością i otwartością, gotowi na wszystko i Marsylia nas nie zawiodła.
Pierwsze godziny: Miasto w ogniu emocji
Nasze przywitanie z Marsylią było dalekie od pocztówkowego ideału. Zamiast spokojnego spaceru po nabrzeżu trafiliśmy na ulice, na których wrzało. Niepokoje społeczne połączone z chuliganami próbującymi wedrzeć się do kiosku z papierosami, uzbrojone oddziały policyjne kursujące między punktami zapalnymi, a w tle straż pożarna pędząca od pożaru do pożaru, to obraz, który na chwilę zachwiał naszym poczuciem bezpieczeństwa. Turyści wokół nas rozglądali się nerwowo, a kolejne atrakcje turystyczne zamykano z powodu zagrożenia. Miasto jednak nie zamierzało się poddać i służby szybko uprzątały skutki wydarzeń, a Marsylia z godną podziwu determinacją wracała do swojego rytmu. My też postanowiliśmy nie dać się zastraszyć i ruszyć dalej.
Wybrzeżem ku horyzontowi
Uspokojenie przyszło wraz z pierwszą wycieczką brzegiem morza. Ruszyliśmy ukojeni widokami z Pałacu Pharo, wzdłuż linii 83, a każdy kolejny krok przynosił coraz szerszą panoramę. Przed nami rozpościerała się zatoka, na której horyzoncie majaczyła dumasowska wyspa d’If – samotna forteca, która zainspirowała Alexandre’a Dumasa do stworzenia „Hrabiego Monte Christo”. Morze lśniło w słońcu, mewy krążyły nad nami, a napięcie pierwszych godzin powoli ustępowało miejsca zachwytowi. To właśnie wtedy zrozumieliśmy, dlaczego Marsylia potrafi oczarować mimo wszystkich swoich niedoskonałości.
Notre-Dame de la Garde: Strażniczka nad miastem
Wznoszący się nad miastem kościół Notre-Dame de la Garde okazał się wspaniałym punktem widokowym. Z tarasu przed bazyliką zobaczyliśmy miasto zróżnicowane poziomami jakby zbudowane z warstw historii: widowiskową zatokę, port pełen życia oraz architektoniczne przykłady świetności tego miejsca. La Bonne Mère, jak nazywają ją mieszkańcy, czuwa nad Marsylią od stuleci, a z jej szczytu widać wszystko, od dachów Starego Portu po odległe wysepki. To widok, który na długo zostaje w pamięci i który tłumaczy, dlaczego to miasto tak przyciąga.

Metrem w głąb miasta
Metro w Marsylii to osobna atrakcja ponieważ jeździ na gumowych kołach, co nadaje mu charakterystyczny, cichy sposób poruszania się. Przenosi podróżnych na kolejne miejsca, łącząc odległe dzielnice i pozwalając szybko przemieszczać się między punktami, które warto zobaczyć. Dla turystów to wygodne rozwiązanie, ale też ciekawostka, rzadko spotykane rozwiązanie techniczne, które dodaje miejskiej komunikacji odrobinę egzotyki.
Le Panier: Labirynt najstarszej dzielnicy
Turyści wysypujący się z cruiserów kierują się w stronę monumentalnej neoromańskiej katedry, a następnie wspinają się wąskimi uliczkami najstarszej dzielnicy Marsylii — Le Panier. To miejsce, w którym chleb i panierka z chleba mają swój źródłosłów, a każdy zaułek kryje historię sięgającą czasów greckich. Le Panier to labirynt kolorowych fasad, małych sklepików i street artu, który tętni życiem od rana do nocy. Wspinaczka po stromych schodach nagradzana jest widokami, które zapierają dech, a atmosfera tej dzielnicy, nieco artystyczna, nieco buntownicza, idealnie oddaje ducha całego miasta.
Stary Port: Serce Marsylii
Najbardziej charakterystyczna część miasta to wspaniały basen wypełniony cumującymi jachtami, oddzielający dwie pierzeje pełne sklepów, restauracji i zabytkowych budynków. Pośród nich prawdziwą czekoladką jest zabytkowy ratusz miejski, nad którym góruje monumentalny hotel. Nabrzeże to dawne doki i spichlerze zamienione w galerie i pasaże, łączące dawną architekturę z nowym zastosowaniem. W nich między innymi żywe muzeum anyżu i likieru Richard, którego smak miesza się w Marsylii z zapachem mydła. To również charakterystyczny produkt kojarzony u nas z kostkami szarego mydła, a tam stanowiący prawdziwą atrakcję dla turystów. Nas urzekła tam szybka, częściowo wirtualna podróż przez marsylskie widoki, kolory, ludzi i zamiłowania, nowoczesna technologia spotkała się tu z prehistorią, tworząc doświadczenie, które robi wrażenie na każdym.

Prospekt Longchamp i MuCEM: Od świetności do nowoczesności
Wspaniały prospekt od kolumnady i fontann Longchamp po port to przykład świetności miasta. Wejścia do dawnego portu strzeże stary fort połączony z nowoczesnym muzeum MuCEM – miejscem, które w ciekawy sposób opowiada o cywilizacjach śródziemnomorskich. Obok wyrasta kolejna świeża atrakcja, prezentująca rysunki z niedawno odkrytej w pobliżu Marsylii jaskini sprzed trzydziestu tysięcy lat. Nas urzekła szybka, częściowo wirtualna podróż przez marsylskie widoki, kolory, ludzi i zamiłowania, nowoczesna technologia spotkała się tu z prehistorią, tworząc doświadczenie, które robi wrażenie na każdym.
Miasto, które zostaje w sercu
Marsylia nie jest łatwa, bo wita hałasem, czasem niepokojem, zawsze intensywnością i właśnie dlatego zostaje w pamięci na długo. To miasto pokazuje swoje blizny i swoją świetność, swoje strach i swoją dumę. Od strażniczki Notre-Dame de la Garde po wąskie uliczki Le Panier, od zapachu anyżu po widok na wyspę d’If. Każdy element tej układanki tworzy całość, która zachwyca, intryguje i nie pozwala o sobie zapomnieć. Jeśli szukasz miejsca autentycznego, pełnego kontrastów i prawdziwych emocji – Marsylia czeka www.marseille-tourisme.com.
Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak, www.2ba.pl i www.travel2.pl



