Pomimo wojny narkotykowej, jaka ma miejsce w Meksyku, ilość rezerwacji na międzysemestralny wypoczynek studentów ze Stanów Zjednoczonych nie maleje. Prezydent Meksyku wypowiedział wojnę kartelom narkotykowym w 2006 roku, a rok 2010 pochłonął najwięcej ofiar, ponad 15 tys. osób.
Wciąż najpopularniejszym wśród amerykańskich studentów pozostaje Cancun. Amerykański rząd zalecił swoim obywatelom, żeby udawali się w miejsca oddalone od północnej granicy Meksyku, gdzie trwają walki narkotykowe i sytuacja jest niebezpieczna. W ubiegłym roku w samym Ciudad Juarez zginęło ponad 3 tys. osób. Podkreśla się jednak, że bardzo rzadko mają miejsca niebezpieczne zajścia z udziałem turystów.
– Każdego roku dziesiątki tysięcy licealistów i studentów amerykańskich podróżują do kurortów w Meksyku. Są im proponowane wyjazdy do Cancun, Playa del Carmen i innych miejscowości na Rivera Maya – powiedziała Kim Gray, agent biura podróży North Olmsted, Ohio – Niektórzy z nich nie chcą spędzać swojego wolnego czasu wśród wielkich tłumów i wybierają się do małych miasteczek. Również i tam są piękne plaże.
W wyniku porachunków handlarzy narkotyków duży spadek ilości odwiedzających zanotowało Acapulco, jeden z najstarszych i najpopularniejszych resortów.
Ministerstwo Turystyki w Meksyku podkreśla, że liczba odwiedzających w 2010 roku przewyższyła liczbę turystów z 2008 roku (było ich 22 mln.). Z kolei wybuch epidemii świńskiej grypy w 2009 roku doprowadził do obniżenia cen ofert wyjazdów oraz korzystnego kursu walutowego. W wyniku czego już w pierwszych sześciu miesiącach 2010 roku liczba turystów z Ameryki wzrosła aż o 8 proc.
Opracowała: Bogumiła Smolarek
Justyna Błaszczak



