Modne mroźne klimaty

Na tych, którzy już dawno zdobyli Egipt, Tunezję, Kenię i inne kraje afrykańskie urlopowych marzeń o słońcu i ciepłym morzu, przyszła zgoła odmienna moda. Teraz wakacyjny wariant egzotyczny ma azymut – Antarktyka. To bardzo kosztowna wyprawa, ale, jak twierdzą bywali, warto podjąć ryzyko dojmującego chłodu i finansowego zadłużenia, zważywszy, że niewielu dotąd może się pochwalić fotografiami stamtąd zrobionymi osobiście.

Chcąc być współczesnym następcą m.in. H. Arctowskiego, A. Dobrowolskiego, M. Kamińskiego i innych polskich śmiałków, wybierających za cel swojej podróży czaszę globu na półkuli południowej, nie trzeba rzeczywiście wiele więcej, niż pełny portfel. No i pomysł, że warto.


sxc.hu

Wprawdzie Antarktyka cechuje się niezwykle surowym klimatem, gdzie temperatury w najbardziej łaskawym wariancie sięgają -20°C (zdarza się, że dochodzą także do -80°C), to organizatorzy wypraw działają cuda, by podróżujący nie nabawili się odmrożeń. Inną uciążliwość – silne wiatry, pieniące wody oblewające Antarktykę w maksymalnej skali Beauforta – też można załagodzić; różne środki farmakologiczne pozwalają zniwelować przykre doznania na rozhuśtanym morzu.

Żeby więc udać się do wciąż jeszcze niezadeptanej Antarktydy z lądolodami oraz otaczającymi ją wodami i wyspami, trzeba wybrać opcjonalną wersję dotarcia na start takiej wyprawy: albo do Argentyny (Ziemia Ognista), albo Australii lub Nowej Zelandii. Z tych bowiem miejsc można rozpocząć  kilkudniowy rejs w wybranym kierunku. Podróżuje się z reguły niedużym statkiem. Są też warianty tańsze, kosztujące 4-5 tys. dolarów, na jachcie. I właśnie to zdobywanie Antarktyki w niewielkim składzie osobowym stanowi o urodzie takiej wyprawy. Najważniejszym punktem jest postawienie stopy na tym najzimniejszym kontynencie i pobieżna penetracja lądu. Są też i takie oferty turystyczne, które przewidują wycieczkę dla 1,5 tys. pasażerów, ale wówczas trzeba zadowolić się widokami z pokładu statku.

Turystyka antarktyczna jest wciąż najdroższa. Ale nie cierpi z powodu braku klientów. Przeciwnie, są i tacy, którzy nawet przez dwa miesiące opływają Antarktydę, nie licząc się z kosztami rzędu 50 tys. dolarów. Należy mniemać, że są to jednak klienci – odbiorcy turystki wymagającej. Bo trzeba sporo determinacji (poza omówioną wcześniej sprawą finansowych zasobów), by sprostać na dłużej wyzwaniom Antarktyki. To już na pewno więcej, niż tylko chęć nowej fotki  (obok tych z cyklu egzotyka po egipsku czy nawet dominikańsku) w rodzinnym albumie.

E.M.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *