Według obliczeń Międzynarodowej Rady Lotnictwa (Airport Council International – ACI) w 2011 roku globalny pasażerski ruch lotniczy wrósł o 4,9% w stosunku do roku poprzedniego. Niewielką tylko zmianę zanotował natomiast przewóz towarów drogą powietrzną (cargo), który zmniejszył się o 0,1%. Szacunki oparte zostały na informacjach przesłanych przez ponad 900 lotnisk na świecie.
– Rok 2011 najlepiej opisać można jako rok globalnej niepewności – komentuje dyrektor generalny ACI Angela Gittens. – Ruch towarowy zmniejszał się przez większość roku z powodu nieustannych wiadomości o kryzysie zadłużeniowym w eurostrefie. Pasażerski ruch lotniczy pozostawał względnie obojętny na sytuację gospodarczą państw Europy i Ameryki Północnej, która balansowała na krawędzi, co rusz odchylając się w stronę kryzysu. Pomimo ekonomicznej niestabilności i niepokojów politycznych w wielu regionach świata, sumarycznie, ruch pasażerski wykazał jednak wzrost.
W poszczególnych miesiącach minionego 2011 roku, wzrost liczby pasażerów był względnie stały, wahając się pomiędzy wartością 3 a 6 punktów procentowych. Wyjątek stanowił tutaj tylko kwiecień, gdy wzrost ten wyniósł aż 10,8 %. Ten nagły skok spowodowany był oczywiście tym, że w kwietniu 2010 znaczna część ruchu lotniczego w Europie sparaliżowana została przez wybuch wulkanu na Islandii. Unoszący się w powietrzu przez kilkanaście dni pył wulkaniczny zmusił wtedy do czasowego zamknięcia przestrzeni lotniczej nad kontynentem.
Wzrost pasażerskiego ruchu lotniczego w Ameryce Północnej wynosił mniej niż połowę globalnej średniej, bo tylko 1,8%. Na taki wynik złożyło się wiele czynników, z których najważniejsze były ciągle kłopoty gospodarcze kraju, nierozwiązany problem oszczędności budżetowych, lecz także ograniczenia przepustowości w lotach krajowych. W kontraście do tego, silny wzrost odnotowano w Ameryce Łacińskiej (8,9 %), na Bliskim Wschodzie (8,4 %) i w rejonie Azji Pacyficznej (5,7 %).
Z danych tych wynika, że głównym motorem wzrostu globalnego ruchu pasażerskiego w roku 2011 były lotniska położone w krajach o rynkach wschodzących. Wraz ze wzrostem dochodu na głowę w wielu z tych krajów, rosła również liczba ludzi podróżujących samolotami. Dodatkowo, wiele z tych krajów należy do najbardziej ludnych na świecie, co jeszcze silniej wspierało zjawisko wzrostu.
Jako sztandarowe przykłady wymienić tu można lotniska w miastach takich jak New Delhi, Dżakarcie, czy Bangkoku, gdzie wzrost ten wyrażał się w liczbie dwucyfrowej i wynosił kolejno 21,7, 19,2 i 12 %. Zaś po drugiej stronie globu, na przykład w Rio de Janeiro, gdzie z tamtejszego lotniska skorzystało aż 20,5 % więcej pasażerów niż w roku poprzednim. Niestety, te pozytywne tendencje nie mają odniesienia do kontynentu Afrykańskiego, gdzie między innymi z powodu niepokojów politycznych w jej północnej części, sumaryczny ruch pasażerski zmniejszył się o 5,9 %.
Europa, nawet targana rozlicznymi problemami ekonomicznymi, nie przestała być światowym epicentrum transportu lotniczego. W skali kontynentu odnotowano wzrost w pasażerskim ruchu lotniczym wynoszący 7,1 %. Największy, dwucyfrowy przyrost liczby pasażerów odnotowano na lotniskach w Barcelonie, Moskwie i Stambule. Tak dobry rezultat jest po części wynikiem wspomnianego już wybuchu wulkanu. Mniejszy ruch w roku 2010 spowodowany był również przez duże opady śniegu. Wszystko to ułatwiło osiągnięcie dobrego wyniku końcowego za cały rok.
Europejski oddział Międzynarodowej Rady Lotnictwa (Airport Council International Europe) podał, że z lotnisk w Europie w 2011 roku skorzystało ponad 100 mln pasażerów, co jest bardzo dobrym wynikiem.
– Fakt, że w 2011 roku europejskie lotniska gościły ponad 100 milionów pasażerów i było to więcej niż w 2010 roku, dowodzi, że lotniska są odporna na kryzys i trudną sytuację ekonomiczną na świecie – komentuje, Olivier Jankovec, przedstawiciel ACI w Europie.
– Rok 2011 najlepiej opisać można jako rok globalnej niepewności – komentuje dyrektor generalny ACI Angela Gittens. – Ruch towarowy zmniejszał się przez większość roku z powodu nieustannych wiadomości o kryzysie zadłużeniowym w eurostrefie. Pasażerski ruch lotniczy pozostawał względnie obojętny na sytuację gospodarczą państw Europy i Ameryki Północnej, która balansowała na krawędzi, co rusz odchylając się w stronę kryzysu. Pomimo ekonomicznej niestabilności i niepokojów politycznych w wielu regionach świata, sumarycznie, ruch pasażerski wykazał jednak wzrost.
W poszczególnych miesiącach minionego 2011 roku, wzrost liczby pasażerów był względnie stały, wahając się pomiędzy wartością 3 a 6 punktów procentowych. Wyjątek stanowił tutaj tylko kwiecień, gdy wzrost ten wyniósł aż 10,8 %. Ten nagły skok spowodowany był oczywiście tym, że w kwietniu 2010 znaczna część ruchu lotniczego w Europie sparaliżowana została przez wybuch wulkanu na Islandii. Unoszący się w powietrzu przez kilkanaście dni pył wulkaniczny zmusił wtedy do czasowego zamknięcia przestrzeni lotniczej nad kontynentem.
Wzrost pasażerskiego ruchu lotniczego w Ameryce Północnej wynosił mniej niż połowę globalnej średniej, bo tylko 1,8%. Na taki wynik złożyło się wiele czynników, z których najważniejsze były ciągle kłopoty gospodarcze kraju, nierozwiązany problem oszczędności budżetowych, lecz także ograniczenia przepustowości w lotach krajowych. W kontraście do tego, silny wzrost odnotowano w Ameryce Łacińskiej (8,9 %), na Bliskim Wschodzie (8,4 %) i w rejonie Azji Pacyficznej (5,7 %).
Z danych tych wynika, że głównym motorem wzrostu globalnego ruchu pasażerskiego w roku 2011 były lotniska położone w krajach o rynkach wschodzących. Wraz ze wzrostem dochodu na głowę w wielu z tych krajów, rosła również liczba ludzi podróżujących samolotami. Dodatkowo, wiele z tych krajów należy do najbardziej ludnych na świecie, co jeszcze silniej wspierało zjawisko wzrostu.
Jako sztandarowe przykłady wymienić tu można lotniska w miastach takich jak New Delhi, Dżakarcie, czy Bangkoku, gdzie wzrost ten wyrażał się w liczbie dwucyfrowej i wynosił kolejno 21,7, 19,2 i 12 %. Zaś po drugiej stronie globu, na przykład w Rio de Janeiro, gdzie z tamtejszego lotniska skorzystało aż 20,5 % więcej pasażerów niż w roku poprzednim. Niestety, te pozytywne tendencje nie mają odniesienia do kontynentu Afrykańskiego, gdzie między innymi z powodu niepokojów politycznych w jej północnej części, sumaryczny ruch pasażerski zmniejszył się o 5,9 %.
Europa, nawet targana rozlicznymi problemami ekonomicznymi, nie przestała być światowym epicentrum transportu lotniczego. W skali kontynentu odnotowano wzrost w pasażerskim ruchu lotniczym wynoszący 7,1 %. Największy, dwucyfrowy przyrost liczby pasażerów odnotowano na lotniskach w Barcelonie, Moskwie i Stambule. Tak dobry rezultat jest po części wynikiem wspomnianego już wybuchu wulkanu. Mniejszy ruch w roku 2010 spowodowany był również przez duże opady śniegu. Wszystko to ułatwiło osiągnięcie dobrego wyniku końcowego za cały rok.
Europejski oddział Międzynarodowej Rady Lotnictwa (Airport Council International Europe) podał, że z lotnisk w Europie w 2011 roku skorzystało ponad 100 mln pasażerów, co jest bardzo dobrym wynikiem.
– Fakt, że w 2011 roku europejskie lotniska gościły ponad 100 milionów pasażerów i było to więcej niż w 2010 roku, dowodzi, że lotniska są odporna na kryzys i trudną sytuację ekonomiczną na świecie – komentuje, Olivier Jankovec, przedstawiciel ACI w Europie.
Łukasz Niemotko



