Był marzec 1974 roku. We wschodnich Chinach, 29 km od starożytnej stolicy Xian, kilku rolników kopało studnię, kiedy nagle natrafili na wykonane z terakoty postacie wojowników i koni. W trzech podziemnych halach odkryto niezwykłą armię.
W największej komorze jest 6 tys. figur żołnierzy i ponad sto koni. Ustawieni są w szyku bojowym. Na czele stoją łucznicy i kusznicy, za nimi żołnierze z pikami i mieczami, a na końcu jeźdźcy i rydwany. Broń jest autentyczna i nadal ostra. Do dziś skatalogowano ponad 10 tys. sztuk uzbrojenia. To ogromne źródło informacji o dawnej technice wojskowej.
Pierwotne rzeźby były pomalowane, ale obecnie pozostały tylko ślady farb. Figury ludzi mają od 170 do 195 cm wysokości. Robiono je w formach, ale modelowano ręcznie, by nadać im indywidualne cechy. Dlatego też wąsy, uszy, nakrycia głowy, usta i oczy sporządzano oddzielnie dla każdego wojownika.
Terakotowa armia strzegła grobowca cesarza T’sin Szy Huanga. Urodził się on w 259 r. p.n.e. Na tron wstąpił jako 13-latek i natychmiast nakazał rozpocząć budowę swojego pośmiertnego domu. Władca okazał się bardzo dobrym wodzem i administratorem, ponieważ za jego panowania doszło do zjednoczenia Chin, wprowadzenia jednolitego systemu prawnego i jednej waluty. Ale niestety T’sin Szy Huang rządził siłą i terrorem. Był bezwzględny i tępił tych, którzy mieli własne poglądy. Panował 36 lat i przez cały ten czas trwała budowa grobowca. Władcę pochowano w 209 r. p.n.e. Razem z nim pogrzebano żywcem jego żony i tych, którzy znali tajemnice grobowca.
Podobno grobowiec jest wypełniony skarbami, ale są one zabezpieczone pułapkami. Najważniejszym miejscem jest komora grobowa o wysokości 76 m. Jej sklepienie zdobią perły udające gwiazdy. Kamienna posadzka stanowi mapę cesarstwa, a rzeki połyskują rtęcią. Dotąd nie udało się jednak potwierdzić tych rewelacji, ponieważ grobowca jeszcze nie znaleziono. Na razie odnaleziono tylko armię. Badacze sądzą, że figury postawiono w tym miejscu tylko tymczasowo. Nikt nie wie, dlaczego żołnierze nie byli ze swoim wodzem po jego śmierci. W trzy lata po śmierci cesarza grobowiec został splądrowany i wybuchł pożar, który zniszczył wiele figur. Pewne jest, że armia zawiodła, ale z drugiej strony nie ma drugiej takiej armii, która przetrwała tyle stuleci.
W największej komorze jest 6 tys. figur żołnierzy i ponad sto koni. Ustawieni są w szyku bojowym. Na czele stoją łucznicy i kusznicy, za nimi żołnierze z pikami i mieczami, a na końcu jeźdźcy i rydwany. Broń jest autentyczna i nadal ostra. Do dziś skatalogowano ponad 10 tys. sztuk uzbrojenia. To ogromne źródło informacji o dawnej technice wojskowej.
Pierwotne rzeźby były pomalowane, ale obecnie pozostały tylko ślady farb. Figury ludzi mają od 170 do 195 cm wysokości. Robiono je w formach, ale modelowano ręcznie, by nadać im indywidualne cechy. Dlatego też wąsy, uszy, nakrycia głowy, usta i oczy sporządzano oddzielnie dla każdego wojownika.
Terakotowa armia strzegła grobowca cesarza T’sin Szy Huanga. Urodził się on w 259 r. p.n.e. Na tron wstąpił jako 13-latek i natychmiast nakazał rozpocząć budowę swojego pośmiertnego domu. Władca okazał się bardzo dobrym wodzem i administratorem, ponieważ za jego panowania doszło do zjednoczenia Chin, wprowadzenia jednolitego systemu prawnego i jednej waluty. Ale niestety T’sin Szy Huang rządził siłą i terrorem. Był bezwzględny i tępił tych, którzy mieli własne poglądy. Panował 36 lat i przez cały ten czas trwała budowa grobowca. Władcę pochowano w 209 r. p.n.e. Razem z nim pogrzebano żywcem jego żony i tych, którzy znali tajemnice grobowca.
Podobno grobowiec jest wypełniony skarbami, ale są one zabezpieczone pułapkami. Najważniejszym miejscem jest komora grobowa o wysokości 76 m. Jej sklepienie zdobią perły udające gwiazdy. Kamienna posadzka stanowi mapę cesarstwa, a rzeki połyskują rtęcią. Dotąd nie udało się jednak potwierdzić tych rewelacji, ponieważ grobowca jeszcze nie znaleziono. Na razie odnaleziono tylko armię. Badacze sądzą, że figury postawiono w tym miejscu tylko tymczasowo. Nikt nie wie, dlaczego żołnierze nie byli ze swoim wodzem po jego śmierci. W trzy lata po śmierci cesarza grobowiec został splądrowany i wybuchł pożar, który zniszczył wiele figur. Pewne jest, że armia zawiodła, ale z drugiej strony nie ma drugiej takiej armii, która przetrwała tyle stuleci.
Marlena Wojtalik



