Polska turystyczna rzeczywistość

Przed wakacjami, w czasie wakacji, a także po wakacjach w Polsce trwają inwestycje. Mają one na celu poprawę jakości życia lokalnych mieszkańców i wzrost atrakcyjności turystycznej. Ale czy tylko?
    W środkach masowego przekazu właściwie bezustannie pojawiają się informacje o prowadzonych inwestycjach, a także o tych, które dopiero co zakończono. Ich ogólna liczna może przyprawić przeciętnego człowieka o zawrót głowy.        
    Miasta prześcigają się w inwestycjach związanych z powstawaniem obiektów, które mają przyciągać turystów. Co z kolei przyczyni się do napływu gotówki na dany obszar. Z tego typu działań zadowoleni są przedsiębiorcy, o ile nie stanowią one konkurencji dla ich działalności. Do takich obiektów można zaliczyć powstające Termy Maltańskie w Poznaniu czy Interaktywne Centrum Kultury na Śródce w Poznaniu. To ostatnie wymusza niejako rewitalizacje tamtej dzielnicy.
    Ale inwestycje to nie tylko obiekty, ale również infrastruktura komunikacyjna. Remonty dróg, przebudowy. Dostarczają „zmartwień” nie tylko mieszkańcom, ale i turystom. Liczne objazdy, zmiany w organizacji ruchu sprawiają, że często położone przy nich atrakcje są omijane przez turystów szerokim łukiem. Tym bardziej przez turystę indywidualnego, który po prostu nie wie, jak można się do nich dostać. Niezorientowany w terenie, nie wie o istnieniu alternatywnych dróg prowadzących do celu. Ciekawe co ma w tym przypadku powiedzieć zagraniczny turysta, który musi się jeszcze zmierzyć z barierą językową? Chyba pozostaje mu tylko mieć nadzieję, że pracownik informacji turystycznej jest dobrze poinformowany odnośnie prowadzonych prac modernizacyjnych i udzieli mu niezbędnych informacji.
    Cóż zatem pozostaje? Nadzieja, że po zakończonych sukcesem inwestycjach Polska zyska na atrakcyjności. A także, że wszystkie te niedogodności skończą się przed EURO 2012, by był choć cień szansy, że dominującym wspomnieniem z pobytu w Polsce będą place budowy.

Weronika Budziło

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *