
Władze i lokalna branża turystyczna na tajlandzkiej wyspie Koh Kood apelują o ograniczenie masowej napływu podróżnych. W obliczu problemów z infrastrukturą i brakami wody region planuje przekształcić się w ekskluzywny kierunek przyjazny środowisku.
Koh Kood, dotychczas kojarzone z kameralnym wypoczynkiem z dala od masowych kurortów, w ostatnich latach odnotowuje drastyczny wzrost popularności. Statystyki pokazują, że w ciągu dekady liczba odwiedzających podwoiła się, przekraczając poziom ćwierć miliona osób rocznie. Tak szybki napływ gości wywołał jednak poważne trudności lokalne, z którymi nie nadąża przestarzała baza noclegowa dysponująca zaledwie ponad tysiącem pokoi na całej wyspie.
Kluczowym wyzwaniem stał się deficit zasobów wodnych. Mimo obfitych opadów deszczu region cierpi na brak odpowiednich zbiorników retencyjnych, przez co w porze suchej brakuje wody bieżącej, a niektóre hotele muszą wstrzymywać rezerwacje. Przedstawiciele tamtejszego sektora turystycznego ostrzegają, że dalszy niekontrolowany napływ ludzi doprowadzi do zniszczenia unikalnego środowiska naturalnego wyspy.
W ramach odpowiedzi na te problemy zaproponowano szereg działań zaradczych, w tym redukcję liczby połączeń promowych obsługiwanych przez lokalnych przewoźników. Strategia ta wpisuje się w szerszy plan transformacji wyspy w markę „Premium Island”. Zamiast stawiać na masowość, region zamierza przyciągać zamożniejszych podróżnych, którzy dbają o ekologię.
Nowa koncepcja nie zakłada jednak budowy wielkich, luksusowych kompleksów hotelowych. Nacisk ma zostać położony na zrównoważony rozwój, ekoturystykę oraz promocję lokalnej tradycji, kultury i kuchni w oparciu o małe obiekty prowadzone przez społeczność wyspy.



