Miejsce w rankingu jest wartością bardzo względną. Z wielu przyczyn. Ale przede wszystkim dlatego, że metodologia pozyskiwania danych przeczy naukowej precyzji. Bo z reguły tworzy się analizy według subiektywnych kryteriów. Jakkolwiek źródło jest mocno niepewne, z zadowoleniem przyjmujemy te pomiary, które windują nas wizerunkowo a do tego mają zasięg globalnej promocji.
Dlatego też ranking przygotowany przez The Economist i Citi cieszy. Dotyczy on konkurencyjności, (rozumianej jako atrakcyjność dla kapitału, biznesu, talentów, ludzi) oraz potencjału rozwojowego miast i plasuje nasze dwa polskie miasta w pierwszej setce.
.jpg)
Warszawa uzyskała 43 pozycję. Jest to wynik lepszy niż ubiegłoroczny, stolica Polski awansowała bowiem o 6 pozycji wyżej (podczas gdy inne miasta europejskie o dobrej sławie spadły, jak chociażby Madryt aż o 28 pozycji, Wiedeń o 15 pozycji a Praga 7 poniżej dotychczasowej pozycji).
.jpg)
Drugie z miast to Kraków. Aglomeracja krakowska zajęła 87 miejsce w rankingu.
Miejsce lidera w tym rankingu należy do Nowego Yorku. Tuż za NY jest Londyn. Według raportu, do 2025 roku miasta Stanów Zjednoczonych i Europy wciąż będą w czołówce, choć pogoń miast azjatyckich jest mocno zauważalna.
Dodać należy, że to miasta właśnie na długo pozostaną „głównymi napędowymi” gospodarki światowej i kreatorami światowego krajobrazu.
E.M.
fot. POT



