Rośnie rola mediów społecznościowych

    Kiedyś, aby zdecydować się na wakacyjny wyjazd ,wystarczył nam kolorowy katalog. Najlepiej okraszony wieloma fotografiami przedstawiającymi największe atrakcje turystyczne i wzbogacony opisem standardu hotelu, w jakim mielibyśmy zamieszkać. Dziś, w dobie Internetu i stale rozwijających się mediów społecznościowych, potencjalnemu klientowi nie wystarczy już umiejętnie i ciekawie wykonana broszura.
    Media społecznościowe umożliwiają szybką wymianę informacji, nie tylko między znajomymi, ale również między firmami i potencjalnymi klientami. Nie trzeba już posiadać wielkiego kapitału i krzykliwej reklamy, aby zauważyli nas konkretni odbiorcy. Obecnie większość z nas podejmuje decyzje, opierając się na opiniach przeczytanych w Internecie, znalezionych na Facebooku, YouTubie, forach dyskusyjnych czy blogach. Coraz więcej firm zauważa siłę mediów społecznościowych i wzbogaca swoją kampanię reklamową o obecności w sieci, nie inaczej jest w branży turystycznej, która stale rozwija swoje skrzydła i zaczyna nabierać zaufania do portali społecznościowych.
    Swoje fanpage na Facebooku mają między innymi biura podróży, linie lotnicze i hotele. Dzięki temu, osoby zainteresowane ofertą ciekawych i niezapomnianych wakacji za pomocą jednego kliknięcia „Lubię to” mają dostęp do wszystkich newsów i najnowszych ofert wybranej firmy. Im klient bardziej zadowolony, tym lepszą opinię pozostawi w sieci, a jego pozytywny komentarz pomaga wzbudzić zaufanie do firmy i przyczynia się do reklamowania dobrych usług. Równie ważne są negatywne opinie –  te z kolei dają szansę firmom dostrzec błędy w ofercie i jednocześnie ostrzegają innych użytkowników przed korzystaniem z usług danego biura/hotelu/linii lotniczych. Firmy nie powinny usuwać ani ignorować negatywnych komentarzy, tylko przemyśleć, co zmienić, aby takich opinii było jak najmniej. W poprawnych relacjach między nadawcą a adresatem jest to niezwykle ważne i pomaga w budowaniu renomy i zaufania, co przekłada się na dodatkową promocję.
    Nie inaczej jest z YouTube. Tutaj z kolei nie musimy czytać długich komentarzy zadowolonych lub sfrustrowanych klientów, lecz oglądamy filmiki zamieszczone z wakacji na Teneryfie, relacji z nauki nurkowania itp. Każdy z nas, wpisując krótką frazę w wyszukiwarce portalu,  znajdzie przeróżne nagrania z wielu zakątków świata udostępniane przez innych użytkowników, w tym także tych zagranicznych. Dzięki nagranym filmom, możemy zajrzeć do hoteli z całego świata, zobaczyć, jakie standardy oferują, a nawet dowiedzieć się, co dany obiekt serwuje na śniadanie. Za pomocą myszki przemieszczamy się w długościach i szerokościach geograficznych w kilka sekund i napawamy się rajskimi widokami oraz szumem morza.
    Kolejnym źródłem wiedzy dla turystów są blogi i fora internetowe.  Tu znajdziemy niesamowite opisy z podróży, rady, czego unikać, co warto ze sobą mieć, a nawet, jak zachowywać się w stosunku do tubylców. Czy lepiej podróżować na własną rękę, kupując samodzielnie bilety lotnicze i załatwiając miejsce zakwaterowania, czy zdać się na biuro podróży, dzięki któremu nie martwimy się niczym więcej niż spakowaniem walizek i opłatą za pobyt? Im blog jest częściej uaktualniany, zawiera ciekawe informacje i zdjęcia, tym częściej jest odwiedzany przez innych użytkowników.
Siłę mediów społecznościowych dosrzega coraz więcej firm z branży turystycznej. Warto choćby przypomnieć pomysł na promocję w sieci przedstawicieli turystyki z Queensland w Australii. W styczniu 2009 roku urząd do spraw turystyki z Queensland ogłosił konkurs na opiekuna wysp Wielkiej Rafy Koralowej. Do obowiązków osoby zatrudnionej na tym stanowisku należało podziwianie piękna rajskich wysp, spacerowanie po plaży, nurkowanie, opalanie się, pływanie łodzią i dzielenie się wrażeniami z pobytu na Wielkiej Rafie Koralowej na specjalnie stworzonym do tego blogu. Za te ciężkie obowiązki, sprawowane przez pół roku, zatrudniony otrzymał 150 tys. dolarów.
Konkurs, pod hasłem „Najlepsza Praca na Świecie”, zasięgiem objął cały świat. Aplikować na stanowisko opiekuna rajskich wysp mogły osoby ze wszystkich kontynentów, które dobrze znały język angielski, umiały pływać, lubiły aktywny tryb życia i były skłonne do przeprowadzki. Jako że wymagania nie były zbyt wygórowane, organizatorzy otrzymali aż 34 tys. zgłoszeń z całego świata. Aplikowali celebryci, pisarze, przewodnicy turystyczni, studenci, matki, ojcowie, renciści i emeryci. Spośród nich wybrano 50 najlepszych zgłoszeń z 22 krajów, a następnie listę zawężono do finałowej szesnastki. Finaliści pochodzili m.in. z Indii, Francji, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Tajwanu, Australii, Nowej Zelandii, Irlandii, Korei, Niemiec i Chin. Zwycięzcą okazał się żądny przygód, szalony i pełen energii, 34-letni Brytyjczyk – Ben Southall, któremu pracy zazdrościli mieszkańcy całego globu, a urzędowi do spraw turystyki z Queensland wszyscy zazdrościli pomysłu na promocję.

 Daniel  Staszek

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *