Jednym z najciekawszych i najbardziej lubianych przez uczniów działów historii jest okres wielkich odkryć geograficznych dokonywany na przełomie XV i XVI w. Uświadomił on ludziom żyjącym w tamtych czasach, że świat, to nie tylko ich własna wieś lub miasto, których większość mieszkańców nigdy nie opuściła na dłużej. Odkrycia otworzyły oczy wszystkim, a szczególnie zapalonym intelektualistom – dowiodły, że nie ma żadnego końca świata, jak to sobie niegdyś wyobrażano, a ziemia wcale nie jest płaska, lecz okrągła. Rozpoczęły się dalekosiężne podróże w nieznane. Obietnice o przeżyciu niesamowitych przygód i szansie szybkiego wzbogacenia się mamiły ogromne rzesze śmiałków decydujących się na pozostawienie rodzin często na kilka miesięcy, a czasem już na zawsze…
Kiedy Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę przekonany, że dotarł do Indii, nazwał tubylców Indianami – a tych, jak się okazało z biegiem lat i kolejnych odkryć coraz dalej w głąb Nowego Świata, było rozsianych po Ameryce Południowej mnóstwo, począwszy od małych koczowniczych plemion, kończąc na wielkich cywilizacjach. Najbardziej znanymi obok Majów i Azteków są Inkowie, których ogromne imperium rozciągało się wzdłuż zachodniego wybrzeża na terenie dzisiejszego Peru. Niestety cywilizacja ta w swej największej potędze istniała jedynie 100 lat – do jej upadku przyczyniły się właśnie europejskie (a dokładniej hiszpańskie) ekspansje zaślepione ilością złota i srebra, innych złóż mineralnych oraz różnorodność upraw – wieloletni podbój stał się jednym z najkrwawszych epizodów w historii człowieka, paradoksalnie dokonany przez katolików, których misją było rozprzestrzenianie swojej religii po całym świecie nie przez walkę, lecz Słowo Boże.
Inkowie pozostawili po sobie jednak ogromną spuściznę w postaci najwspanialszych przykładów architektury, jaką można spotkać na świecie – wzniesione wysoko w niedostępnych Andach zabytkowe ruiny Machu Picchu, Pisaq czy Sacsayahuaman, przyciągają do Peru turystów z całego globu, tym razem nie w zamiarze podbojów, lecz niewinnego zwiedzania i ogromnego podziwu dla mistrzowskiego kunsztu zmarłych przed wiekami budowniczych oraz niezapomnianych widoków zapadających głęboko w pamięć. Osoby, które miały szczęście wyjechać na wycieczkę objazdową w tamte rejony, pozostawiają wpisy na stronach biur podróży przepełnione zadowoleniem i zafascynowaniem bogactwem tamtejszego folkloru, barw, historii, tradycji, mocy dźwięków i obfitości krajobrazów. Tych ostatnich jest tam pod dostatkiem dosłownie na każdym kroku! Niesamowite widoki na malownicze Andy, świeże powietrze amazońskiej puszczy czy najwyżej położone na świecie jezioro Tititaca są warte pieniędzy, jakie trzeba wydać na, często ponad dwutygodniowe, wycieczki – choć, aby zakochać się w tamtych miejscach wystarczy tylko chwila. Nawet najbardziej wymagający turyści znajdą w Peru coś dla siebie – mogą nie tylko poznawać miejsca opisywane w większości przewodników, ale także aktywnie spędzić wolny czas, próbując swoich sił we wspinaczce wysokogórskiej, podczas trekkingu po tętniących życiem dolinach, jak również na sandboardingu czy surfingu. Ogromny teren i bardzo zróżnicowany klimat równikowy i zwrotnikowy sprawiają, że jest to kraina nieprzebranie ogromną liczbą gatunków fauny i flory, które są chronione m.in. dzięki działalności wielu parków narodowych. Dwa z nich – Rio Abiseo oraz Manú zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO pośród pozostałych dziewięciu peruwiańskich oznaczonych tym wyjątkowym mianem obiektów.
Podróżując śladami Inków możemy natknąć się jeszcze na zanikający stopniowo pradawny język keczua – mówi nim miejscowa ludność Cuzco i zapewne mieszkające w puszczy amazońskiej plemiona żyjące wciąż tak samo jak wiele lat temu nie skażone postępem cywilizacji. Przyzwyczaili się oni niewątpliwie do odwiedzających ich turystów, niemniej jednak nie wyrażają zainteresowania życiem, jakiego my sobie innego nie wyobrażamy, czyli bez elektryczności, telewizorów czy wszechobecnego Internetu. Żyją własnym życiem w niewielkich plemionach piastując dawne obyczaje i korzystając jedynie z tego, co daje im matka natura. Samo Cuzco (dosł. pępek świata) jest najstarszym ośrodkiem miejskim całej Ameryki, które po wyrwaniu z inkaskich rąk przez hiszpańskiego konkwistadora Francisco Pizarro stało się największym i najbogatszym Wicekrólestwem. Z tamtych odległych czasów zachowały się zarówno budowle Inków – pałac Huana Capaca, świątynia słońca „Coricancha”, kąpielisko Inki, świątynia Wirakoczy – jak i Hiszpanów – kościół El Triunfo (1536), katedra, w której pochowano kronikarza de la Vegę (1559), kościół La Compañia de Jesús zbudowany na fundamentach pałacu Inki Huana Capaca (1571). Oddech historii można poczuć tam na każdym kroku i wyobrazić sobie jak makabrycznym zderzeniem cywilizacji było starcie między tymi dwoma nacjami – nie chodzi tylko o zacofanie techniczne Inków – w porównaniu do innych południowoamerykańskich imperiów wypadali bardzo dobrze ze swoimi osiągnięciami architektonicznymi, stosowaniem systemów nawadniających oraz bardzo dobrze rozwiniętą i zorganizowaną gospodarką, niestety nie mieli militarnych szans przeciwko Europejczykom wyposażonym w działa i arkebuzy o potężnej sile ataku. Pomimo ogromnej przewagi liczebnej i bojowego ducha Inków, nie mogących znieść upokorzenia jakie musiał znosić ich władca, nękany i okłamywany przez Hiszpanów, ostatecznie cywilizacja ta upadła zmiażdżona różnicami w uzbrojeniu oraz brakami w umiejętnościach strategicznych i znajomości urządzania zasadzek.
W odległości 112 km od Cuzco, w Andach Peruwiańskich znajdują się ruiny najlepiej zachowanego miasta Inków – Machu Picchu. Do dziś nieznana jest historia ani powód opuszczenia tego niezwykle tajemniczego miejsca, które u turystów często wywołuje ciarki na plecach. Co ciekawe, podczas licznych ekspedycji zapoczątkowanych przez Hirama Binghama w 1911 roku odnaleziono tysiące inkaskich przedmiotów, m.in. naczynia ceramiczne, srebrne posążki, złote spinki, a nawet mumie. Te ostatnie znaleziono w wielowiekowych grobach wraz ze szczątkami zwierząt, co prowadziło do poszerzenia wiedzy o wyobrażeniach śmierci i życia pozagrobowego tej cywilizacji. Ponad 4000 przedmiotów jakie odnalazł podróżnik trafiło prawie 100 lat temu do Yale University (Connecticut, USA), jednakże obecnie rząd Peru domaga się ich zwrotu. Machu Picchu budzi podziw turystów nie tylko dzięki swojej historycznej magii, ale również przez geniusz samego projektu – Inkowie maksymalnie wykorzystywali rzeźbę terenu łącząc mury z istniejącymi wcześniej skałami. Dla ludzi żyjących współcześnie jest to wręcz niewiarygodne i niewykonalne, bo przyzwyczajeni jesteśmy do wielkich placów budowy, przez które przewijają się brygady robotników, ogromnych dźwigów i sterowanych przez zawodowców koparek – cywilizacja inkaska nie znała koła (!!!) i nie używała do transportu żadnych pojazdów. Można pomyśleć jak niewyobrażalnie ciężko musiały pracować te indiańskie ręce, aby wznieść swoje monumentalne budowle. Ci, którzy mieli okazję zobaczyć to miejsce na własne oczy, na pewno do dziś pamiętają uczucie ogromnego niedowierzenia, gdy dowiedzieli się o tym zaskakującym fakcie.
Kolejnym zapierającym dech w piersiach miejscem jest długi na ok. 120 km Kanion Colca – według wielu źródeł uważany za najgłębszy kanion na Ziemi (jest 2x większy od Wielkiego Kanionu Kolorado w USA). Jego ściany piętrzą się na wysokość od 3200-4200 m, a dno przypomina krajobraz księżycowy – pokryty głazami i pozbawiony jakiejkolwiek roślinności. Dla Polaków dumą jest światowy rekord zapisany w Księdze Guinnessa ustanowiony przez naszych ojczystych kajakarzy, którzy w 1981 r. jako pierwsi przepłynęli kanion. Wyprawa trwała 33 dni i zakończyła się sukcesem – walczący z naturą podróżnicy mieli nawet okazję spotkać się z ówczesnym prezydentem Peru, z którego rąk odebrali osobiste gratulacje. A jeśli była mowa o wodzie, to trzeba wspomnieć także o atrakcjach powietrznych! Będąc w Peru nie można sobie bowiem odmówić zobaczenia prehistorycznych rysunków z Nazca, których sposób i możliwości wykonania również przekraczają współczesne wyobrażenia. Według teorii wzory te mają związek z obserwacjami astronomicznymi i są „największym na świecie podręcznikiem” z tej dziedziny wiedzy. Niektóre ciągnące się dziesiątkami metrów linie pokrywają się bowiem z orbitalnym ruchem gwiazd, a gigantyczne kontury zwierząt wiernie odzwierciedlają gwiazdozbiory. Okazałość tych ciągnących się kilometrami systemów linii można podziwiać jedynie z lotu ptaka – nie warto żałować pieniędzy, taką przygodę można przeżyć często tylko raz w życiu!
Świetnych historyczno-geograficzno-turystycznych atrakcji w Peru znajdziemy jeszcze mnóstwo i niemożliwym jest zobaczenie tylu cudownych miejsc w tydzień, dlatego też biura podróży organizują wycieczki przeważnie od 14-22 dni. Te najdłuższe są oczywiście najdroższe, lecz zarazem najbardziej urozmaicone. Standardy są różne, mimo to programy wycieczek okazują się być bardzo podobne, ponieważ większość z nich odbywa się śladami inkaskiej cywilizacji. Wyjazd na własną rękę również może być wspaniały, niekoniecznie przecież droższy – zawsze istnieje możliwość bezwizowego pobytu, ale maksymalnie do 90 dni. Konieczna jest jednak dobra i komunikatywna znajomość języka hiszpańskiego, bez którego ani rusz! Ważne jest również zapoznanie się z panującym klimatem uwarunkowanym w tym kraju wysokością nad poziomem morza oraz wszechobecna czujność na wypadek czyhających jak hieny kieszonkowców, którzy potrafią zwinąć nawet wielki i ciężki plecak w dosłownym mgnieniu oka. Gwarantuję, że każdy, kto wróci z Peru będzie na oczarowany i nigdy nie zapomni spędzonych tam chwil!
Daniel Staszek



