Wpływ plastiku na środowisko morskie nie jest zbadany na tyle, żeby stwierdzić jednoznacznie jego niekorzystne działanie. Jednak liczba ponad 6 milionów ton odpadów, jakie trafiają do wody działa na wyobraźnię. W morzach i oceanach możemy znaleźć niemal wszystko. Od butelek i puszek począwszy, a skończywszy na kartkach papieru, sieciach rybackich i opakowaniach po słodkich batonikach. Na pierwszy rzut oka widać tu lekkomyślność turystów, którzy, robiąc z wody podręczny śmietnik, zostawiają w nim „pamiątki” po sobie. Niektóre z tych rzeczy pływają po powierzchni, inne osiadają na dnie. Jedne i drugie utrudniają życie rybom i innym morskim stworzeniom, które albo wplątują się w sieci, albo śmieci biorą za pożywienie…konsekwencji opisywać nie trzeba.
Następną ilustracją niech będzie Wielki Pacyficzny Płat Śmieci, czyli zbiór wszystkiego, co tylko można sobie wyobrazić zebrany na powierzchni wody od Hawajów po Japonię. Śmieci sukcesywnie przybywa, a niektóre błądzą pod taflą wody ponad 40 lat. Jak długo błądzić te wrzucone np. przedwczoraj? Trzeba pamiętać o tym, że prądy morskie nie są w tym temacie naszym sprzymierzeńcem i działają na niekorzyść środowiska z dnia na dzień zwiększając powierzchnię „wodnego wysypiska”.
Nie wszyscy czują symbiozę z pomysłami ekologów. Tej części turystów trzeba wytłumaczyć, że zanieczyszczając środowisko, morza i oceany działają na własną szkodę. Żądamy czystych plaż? To nie brudźmy ich! Chcemy na święta zjeść dorodną i dobrą rybę? To pilnujmy, żeby do wody nie trafiały niepożądane rzeczy, bo gdy trafią do żołądka naszej wymarzonej ryby, to w rezultacie i do naszego!
Anna Jarkiewicz



