Kiedy w połowie lipca, po wydaniu pozwolenia wodno-prawnego przez Starostwo Jeleniogórskie, wybuchła reakcja mediów z tytułami mówiącymi o obronie ze strony mieszkańców wodospadu rzeki Podgornej w Przesiece turyści i miłośnicy natury myśleli, ze to jakaś pomyłka. Okazało się, ze to niestety okrutna prawda. Przytomność umysłu i natychmiastowa reakcja ludzi mieszkających w przepięknej Przesiece uratowała unikalny pomnik przyrody. Podajemy najważniejsze fakty, ku przestrodze tych, którzy dramatycznie mogą pomylić biznes z ekologią.
Decyzja samorządowa czy przekroczenie prawa?
Z tajemniczą działką pana B. na której u stop wodospadu Podgórnej miała stanąć elektrownia wodna, graniczy kilku mieszkańców Przesieki, którzy od lat przyczyniają się do utrzymania swych posesji w stanie zadowalającym oko każdego turysty. Niektórzy z nich, jak choćby młoda reżyserka Julia Popkiewicz, porzucili miastowe życie, aby mieszkać w cudownym miejscu i przyczyniać się do optymalnego rozwoju znajdującego się tu ekosystemu. I właśnie ona została ukarana "zaoczną" decyzją starosty, w wyniku której przez jej cudowne miejsce na ziemi miała przechodzić rura…zabierająca wodę w ok. 70 % z wodospadu, aby ją doprowadzić do elektrowni wodnej. O tej "chorej", jak mówią normalnie myślący ludzie decyzji, nie zostali powiadomieni pozostali właściciele działek sąsiadujących z przyszłą inwestycją. Podobno w sierpniu 2006 roku wisiało w gminie Podgorzyn obwieszczenie, ale do zainteresowanych stron ta informacja nie dotarła. Nic zatem dziwnego, ze po odczytaniu "wyroku" na ukochany wodospad, czyli pozwolenia wodnoprawnego z 13 lipca 2007 bezpośrednio zainteresowane strony zmobilizowały całą społeczność do walki z głupotą. Przy okazji ujawnili się geolodzy, ekolodzy, przewodnicy górscy, dziennikarze, artyści i po prostu miłośnicy tej perły Dolnego Śląska jaką jest Przesieka. Z ogromnym zaangażowanie kilka bystrych osób przeprowadziło społeczne śledztwo i okazało się, ze niefortunna decyzja ma mętną przeszłość i zawiera wiele błędów formalno-prawnych. Posypały się spontaniczne protesty, które zaowocowały licznymi publikacjami w mediach, ale tak naprawdę ogromną prace wykonały panie:Maria Szałamacha (emerytowany geolog, od lat mieszkająca w Przesiece) i Anna Popkiewicz, informatyk z Wrocławia, która po prostu poświęciła swój urlop, na zebranie faktów, które zostały przedstawione w dokumencie złożonym na ręce wójta, z długą lista podpisów. W jednym z fragmentów pisma pt. błędy formalno-prawne czytamy: " W piśmie do inwestora elektrowni z dnia 11.10.2005 r., stanowiącym podstawę do wszczęcia postępowania, w wypisie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego uchwala Rady Gminy Podgorzyn z dnia 06-11-2000 dla przedmiotowej inwestycji – rejon ten jest wpisany jako obszar funkcjonalny (Z) -tereny zieleni ochronnej wzdłuż głównych cieków wodnych i terenów podmokłych (par 13 ust.1), w ust.2 tej uchwały – na terenach, o których mowa w ust.1 obowiązuje zakaz zabudowy, który nie dotyczy urządzeń infrastruktury realizowanej dla potrzeb lokalnych (tyle ustawa) dalej d o p i s a n o – w tym elektrowni wodnych. Jest to przekroczenie prawa". I to jest sprawa dla prokuratury – orzekli mieszkańcy Przesieki na zebraniu z wójtem 25 lipca tego roku. Błędy merytoryczne, wypunktowane w materiałach zebranych przez wspomniane osoby pozostają już do wnikliwej analizy specjalistów, pod warunkiem ze zrobią to solidnie i fachowo.
Wójt pod wodospadem krytyki społecznej
Na spotkanie ze społecznością Przesieki 25 lipca tego roku przyszli zarówno poprzedni wójt Robert Tarsa jak i obecna Anna Latto. Zebrani nie szczędzili im słów krytyki, bowiem decyzję środowiskową dotyczącą budowy malej elektrowni wodnej wydała poprzednia władza, ale obecna nie zweryfikowała błędów i..nie wiedziała co się dzieje. Na szczęście tez ludzie, zmęczeni już wyręczaniem urzędników, nie dopuścili do ich wzajemnych rozliczeń i zażądali stanowczo konkretnego działania. W efekcie obecna wójt Anna Latto wysłała w trybie pilnym odwołanie od decyzji starosty do Wojewody Dolnośląskiego i do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Jeleniej Górze. Historycznym dokumentem jednak pozostał protest mieszkańców, który na wieki będzie świadczył o tym, ze ludzie są bardziej czujni i mądrzejsi od…władzy, którą sami wybrali. Ujawniła się także po raz kolejny potęga internetu, gdzie glos zabierali internauci z całej Polski i ponad 2,5 tys. głosów zdecydowanie broniło wodospadu Podgórnej w Przesiece, a zatem zła energia przeobraziła się w dobrą, promującą cuda natury, których jeszcze nie zniszczyła głupota.
Anna Piwowarska-Nasz










