
Część 3: Dziedzictwo industrialne i włókiennicze w nowej odsłonie
Kiedy odkrywamy greckie wyspy, rzadko myślimy o fabrycznych kominach czy huku maszyn produkcyjnych. Tymczasem na Syros to właśnie przemysł zbudował potęgę, z której zrodził się lokalny cud gospodarczy. Wśród 68 dawnych fabryk, które niegdyś znajdowały się w Ermoupoli, przetrwała jedna niezwykła kapsuła czasu.
Fabryka tekstyliów Zisimatos to miejsce, w którym historia się nie zatrzymała, a dawne maszyny zdają się tylko czekać na powrót robotników. Zobaczcie, jak udostępnia się dziedzictwo poprzemysłowe, zamieniając je w unikalne, tętniące życiem doświadczenie zrównoważonej turystyki.
Wątki przeszłości
W Ermoupoli obok rezydencji i marmurowych ulice dawnych armatorów w dzielnicy Vaporia wyrastały kupieckie fortuny w fabrycznej dzielnicy. Dawny przemysł kształtuje zupełnie inną część tożsamości wyspy. Przemysł włókienniczy w stolicy Cyklad był prawdziwym fenomenem ekonomicznym, który przetrwał 140 lat.
Za eleganckimi fasadami kamienic są, ukryte uliczki stolicy poza głównym szlakiem turystycznym. Tam pod szyldem Hermoupolis Heritage, znajduje się dawna fabryka tekstyliów Zisimatos. Po latach prac renowacyjnych zyskała nowe życie i stanowi unikalny przykład zachowanego dziedzictwa przemysłowego, nie tylko dla Syros, ale dla całej Grecji.
Kapsuła czasu otwarta na nowo
Autentyczność uderza po przekroczeniu starych, ciężkich drzwi fabryki Zisimatos. Miejsce to pozostawiono niemal nietknięte, przetrwało dokładnie w takim stanie, w jakim było w dniu zamknięcia swoich podwórek. Ta rzadka kapsuła czasu odsłania przed zwiedzającymi nieznane, codzienne aspekty działalności fabryki.
Oprowadzanie po tym miejscu stanowi tętniącą życiem podróż. Honory pełni przewodnicza Muzeum – tkaczka, ubrana w tradycyjny strój dawnej robotnicy fabrycznej, co natychmiast niweluje dystans między epokami. Prowadzi swoją opowieść, że prawie czujesz zapach barwników do tkanin, stukot fabrycznych maszyn i trud pracujących mieszkańców Syros.
Tradycyjna grecka gościnność obecna jest i tutaj, wizyta rozpoczyna się od powitalnego poczęstunku wyrazistym likierem z żywicy z Chios, który łagodzi surowość industrialnego wnętrza i przygotowuje na nadchodzącą opowieść. – Witam was bardzo serdecznie w tym wyjątkowym dla naszego miasta i wyspy miejscu – słyszymy na powitanie. – Obecnie zyskało ono drugie – kulturalno-turystyczne – życie, z którego jesteśmy bardzo dumni. Teraz chcemy podzielić się w wami naszą historię i naszym dziedzictwem – zaprasza.

Wciągające doświadczenie w ciemnościach
Główna część wycieczki została zaprojektowana tak, by pochłonąć uwagę i obudzić wszystkie zmysły zwiedzających. Przewodniczka przenosi widzów do minionej epoki poprzez narrację, której siła tkwi w autentyzmie. Oparto ją na poruszających świadectwach 40 robotników, którzy dawniej mieszkali i pracowali w tym miejscu.
– Wyobraźcie sobie, w jakich oni żyli warunkach – zaczyna. – Za skromną pensję i pracę po kilkanaście godzin dziennie mogli kupić tylko trochę oliwy, chleba, wina, odrobinę sera oraz niskiej jakości ubrania z bawełny, mimo że pracowali w fabryce włókienniczej – podkreśla.
Podczas oglądania historycznych obszarów roboczych nagle w mroku wyobrazić sobie można donośny dźwięk starej maszyny olejowej w farbiarni. Chwilę później dołącza do niego rytmiczny stukot maszyn do szycia, potęgując iluzję, jakby cała linia była gotowa do natychmiastowego wznowienia produkcji. Nad urządzeniami wiszą nici, czekając na dotyk rzemieślnika, a całości dopełnia charakterystyczny, przenikający wszystkie nienaruszone zębem czasu obiekty zapach maszynowego oleju i starych tkanin.
Jest to jednak świat miniony. – Kiedy fabryka upadała pod koniec lat 80-tych, pracę straciło 3000 osób. To był koniec pewnej epoki – kontynuuje swoją opowieść nasza przewodniczka. – Czas się tutaj zatrzymał, ale nie dla tych ludzi. Większość z nich musiała opuścić wyspę w poszukiwaniu pracy – dodaje.
Oglądamy stare kadzie farbiarskie i dotykamy bawełnianych nici oraz same bawełniane „kwiaty” bawełny. Stoją one na stołach w dużej hali fabrycznej, zaaranżowanej na biuro, ekspozycję i salę przyjęć. Pozostawiono zabytkowe meble – biurka, stoły, krzesła, a także fotografie, plakaty reklamowe i przedmioty codziennego użytku służące właścicielom fabryki.
Dotykamy ostatnich egzemplarzy dawnych produktów: żakardowych ręczników – grube, mięsiste, gęsto tkane. – Jaką one mają fantastyczną jakość! – zachwyca się jedna z amerykańskich dziennikarek. – To prawda – mówi przewodnicza i wyjaśnia nam proces powstawania żakardowych tkanin w tej fabryce. Idziemy do kolejnej hali. – Wyobraźcie sobie, jak to urządzenie działało, jak tu było gorąco i głośno. Wiedzieliście, że słowo żakard i technika żakardowa pochodzi od francuskiego tkacza i wynalazcy, Joseph Marie Jacquard? – pyta i szczegółowo wyjaśnia proces produkcyjny. Stoimy właśnie nad maszyną do produkcji żakardu. Jest to ostatni punkt naszego zwiedzania. Czas pożegnać fabrykę i zatopić się w nieistniejący świat wśród murów dawnej fabryki.
To niezapomniane przeżycie udowadnia, że prawdziwej historii nie czyta się z muzealnych gablot – tę historię przeżywa się duszą. Więcej informacji o Muzeum i jego ofercie można znaleźć na stronie internetowej www.hermoupolisheritage.com oraz na profilach w mediach społecznościowych www.instagram.com/hermoupolis_heritage/ i www.facebook.com/hermoupolis.heritage.

Gastronomia i dyplomacja w fabrycznych murach
Odbudowane dziedzictwo fabryki Zisimatos pełni obecnie jeszcze jedną, niezwykle ważną funkcję – jest przestrzenią żywego dialogu kulturalnego. Przemysłowe mury doskonale sprawdzają się jako unikalne tło dla turystyki elitarnej i spotkań.
Zwieńczeniem wizyty w Hermoupolis Heritage była wyjątkowa kolacja w ramach formuły „Wine & Gastronomy Experience”. Wydarzenie zgromadziło władze wyspy – w tym Alexandrosa Athanasioua – Burmistrza Syros oraz jego zastępców (w tym Joanisa Woutsinosa – Zastępcę Burmistrza ds. Turystyki), a także dziennikarzy amerykańskich, tworząc przestrzeń do merytorycznej dyskusji nad nowym modelem zrównoważonej turystyki. Kulinarne zaplecze tego eventu stanowiło hołd dla tutejszego rolnictwa. Niezwykle smaczne menu przygotował lokalny rolnik, opierając się wyłącznie na własnych produktach.
Kulinarne smakołyki zapewniała Zezofinos Syros Catering – firma z długimi tradycjami, sięgającymi lat 70-tych XX wieku, zakorzeniona w kulturze kulinarnej wyspy. Pochodzi z Galissas – małej miejscowości po zachodniej stronie. Oferuje wysokiej jakości lokalne produkty od miejscowych producentów. Wydarzenie w murach dawnej fabryki obsługują dwaj bracia, prowadzący obecnie firmę: Kostas i Stefanos. – Wszystko jest z tej ziemi i wszystko najlepszej jakości – zachwalają. – Ten ser nazywany jest Parmezanem z Syros – mówi wskazując na twardy i aromatyczny ser na półmisku. – Nazywa się Michalis – dodają.
Na stołach królowały autorskie sery, łącznie ze sztandarowym, dojrzewającym serem z Syros – słynnym „Michalis” (San Michali) – na czele. Dopełnieniem uczty były wyborne wędliny, tradycyjna moussaka, lokalne sałatki (grecka i cykladzka), a bazę smakową budowały niesamowicie słodkie i świeże pomidorki koktajlowe. To połączenie – wyrafinowanej kulinariów, twardego, stuletniego drewna krosien tkackich i rozmów o przyszłości wyspy – doskonale obrazuje, dlaczego Syros to destynacja dla podróżnika, który wymaga od turystyki znacznie więcej niż tylko słońca.
Zezofinos Syros Catering jest znana na Syros i szczyci się swoim lokalnym rodowodem. Więcej o firmie można dowiedzieć się na stronie internetowej www.syroscatering.gr oraz www.instagram.com/zozefinosyroscatering/.

Zainteresowanych Syros i ofertę turystyczną wyspy zapraszamy do odwiedzenia oficjalnej strony internetowej www.syrosisland.gr oraz www.visitgreece.gr/en/islands/cyclades/syros/. Zobacz także w mediach społecznościowych www.instagram.com/syrosislandgr/ i www.facebook.com/syrosislandgr/.
Więcej o wizytach na greckich wyspach na www.2ba.pl i www.travel2.pl.
Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak




