
Globalna branża turystyczna ponownie traci impet, a jednym z kluczowych powodów jest rosnąca niestabilność geopolityczna. W tym samym czasie – jak wynika z danych Stockholm International Peace Research Institute (SIPRI) – światowe wydatki wojskowe osiągnęły rekordowy poziom 2,9 bln dolarów w 2025 roku.
Po krótkim odbiciu po pandemii COVID-19 sektor Travel & Tourism ponownie stoi przed spowolnieniem. Konflikty w różnych częściach świata ograniczają mobilność, wpływają na decyzje podróżnych i zwiększają ryzyko inwestycyjne. Jednocześnie wydatki na zbrojenia rosną – trzy największe potęgi: Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja odpowiadają za ponad połowę globalnych nakładów.
Eksperci podkreślają, że wzrost wydatków militarnych nie jest chwilowy – to efekt długofalowego trendu związanego z napięciami i konfliktami.
Często powtarzana teza o „odporności turystyki” jest coraz częściej podważana. Odbudowa po pandemii okazała się nietrwała w wielu regionach, a kolejne kryzysy – od wojen po napięcia polityczne – szybko niwelują wcześniejsze wzrosty.
Turystyka opiera się na poczuciu bezpieczeństwa, zaufaniu i otwartości granic. W warunkach rosnącej niepewności fundamenty te ulegają erozji.
Dane SIPRI pokazują wyraźny kontrast: podczas gdy rządy wskazują na brak środków na realizację celów zrównoważonego rozwoju ONZ, finansowanie sektora obronnego rośnie bez większych ograniczeń.
To rodzi pytania o kierunek globalnej polityki: 'Dlaczego łatwiej finansować zbrojenia niż rozwój społeczny?’ oraz 'Jaką rolę może odegrać turystyka jako „branża pokoju”?’.
Rosnące wydatki wojskowe niosą konsekwencje wykraczające poza same budżety:
- obciążenie środowiska naturalnego;
- ograniczenie inwestycji w edukację, zdrowie i infrastrukturę;
- długofalowe skutki społeczne konfliktów;
- ryzyko dla infrastruktury cywilnej, w tym lotnisk i hoteli.
Nowe technologie, jak drony, dodatkowo zwiększają zagrożenia dla turystyki, podważając poczucie bezpieczeństwa podróżnych.
Dla branży oznacza to:
- spadek popytu w regionach dotkniętych napięciami;
- wzrost kosztów operacyjnych i bezpieczeństwa;
- ograniczenie inwestycji publicznych w rozwój turystyki;
- większą niepewność planowania długoterminowego.
Choć niektóre segmenty (np. podróże biznesowe związane z sektorem obronnym) mogą zyskiwać, są to korzyści marginalne wobec globalnych strat. Obecna sytuacja pokazuje rosnącą dysproporcję między inwestycjami w konflikt a inwestycjami w rozwój i współpracę międzynarodową.
Dla turystyki – sektora zależnego od stabilności i otwartości – może to oznaczać nie tylko wolniejsze odbicie, ale fundamentalne wyzwanie dla przyszłości. W świecie rosnących napięć pytanie nie brzmi już, czy turystyka się odbuduje, ale czy globalny system pozwoli jej funkcjonować w dotychczasowej skali.



