Chiny otwarły w płd.-wsch. prowincji Syczuan nowe lotnisko Daocheng na wysokości 4 411 m n.p.m. To kolejny chiński rekord wysokości; poprzedni także należał do lotniska w Tybecie – lotnisko Qamado znajduje się na 4 334 m n.p.m.
Powodów usytuowania lotniska w tym miejscu jest wiele. Najpierw chodzi o usprawnienie komunikacji w regionie. Lotnisko niewątpliwie skróci podróż między okolicznymi metropoliami. Będzie też bardzo wygodnym portem dla tych, których obowiązki służbowe wzywają do stolicy regionu, tj. Chengdu. W nieodległej przyszłości mają się stąd odbywać rejsy do Szanghaju.
Po drugie, budowa lotniska jest elementem chińskiej strategii pobudzania gospodarki za sprawą renowacji starych lotnisk i budowania nowych.
Z tym też nierozłącznie wiąże się plan wpływów z regionalnej turystyki. Daocheng leży w pobliżu rezerwatu Yading, zwanego „ostatnim rajem na Ziemi”. Jest więc prawdopodobieństwo zwiększenia ruchu turystycznego za sprawą nowo otwartego lotniska. A dotąd ten pierwotny rezerwat natury rzadko jest eksplorowany przez turystów (szczególnie tych z Europy), mimo że położony jest w niezwykle malowniczym miejscu – u podnóża trzech niezdobytych śnieżnych szczytów, świętych dla Tybetańczyków. Od 2004 r. park wpisany jest jako unikatowy na listę UNESCO.
No i wreszcie element kontrolny. Łatwy dostęp w te tybetańskie rejony pozwoli pekińskim urzędnikom zwiększyć kontrolę nad politycznie niestabilnymi terenami.
Koszt inwestycji lotniska Daocheng to kwota 258 mln dolarów. Strategia zakłada możliwość obsłużenia 280 tys. pasażerów rocznie.



