
Stany Zjednoczone wprowadzają program kaucji wizowych dla obywateli 50 państw ubiegających się o wizy turystyczne i biznesowe. W zależności od decyzji urzędnika konsularnego podróżny może zostać zobowiązany do wpłacenia od 10 do 20 tys. dolarów jako zwrotnego zabezpieczenia przed otrzymaniem wizy.
Program, który dotychczas funkcjonował pilotażowo, ma ograniczać przypadki przekraczania dozwolonego czasu pobytu, ale już budzi pytania o jego wpływ na światową turystykę oraz podróże służbowe.
Nowe przepisy dotyczą wiz B-1 (podróże biznesowe) oraz B-2 (turystyczne, rodzinne i rekreacyjne). Co istotne, obowiązek wniesienia kaucji nie będzie dotyczył automatycznie wszystkich wnioskodawców z państw objętych programem. Każdy przypadek będzie oceniany indywidualnie przez urzędnika konsularnego, który zdecyduje zarówno o konieczności wniesienia zabezpieczenia, jak i jego wysokości.
Program ma ograniczać naruszenia przepisów wizowych
Według danych przedstawionych przez Departament Stanu pilotaż programu znacząco ograniczył liczbę przypadków pozostawania w Stanach Zjednoczonych po wygaśnięciu wizy wśród osób objętych nowymi zasadami. Liczba takich przypadków miała spaść z ponad 45 tys. do mniej niż 50.
Jednocześnie liczba wydawanych wiz dla obywateli państw objętych programem zmniejszyła się o 83 proc. Około połowa osób, którym zaproponowano wniesienie kaucji, zrezygnowała z ubiegania się o wizę. Oznacza to również mniejszą liczbę podróży turystycznych i biznesowych do Stanów Zjednoczonych.
Branża turystyczna może odczuć skutki
Mniejsza liczba przyjazdów oznacza potencjalnie niższe przychody nie tylko dla hoteli i linii lotniczych, ale również restauracji, atrakcji turystycznych, centrów kongresowych oraz handlu detalicznego.
Jeszcze większe konsekwencje mogą dotyczyć segmentu MICE oraz podróży biznesowych. Wysoka kaucja może zniechęcać przedsiębiorców z krajów rozwijających się do udziału w targach, konferencjach czy spotkaniach handlowych organizowanych w Stanach Zjednoczonych. Organizatorzy międzynarodowych wydarzeń mogą natomiast częściej wybierać lokalizacje, do których uczestnicy mają łatwiejszy dostęp i nie muszą liczyć się z dodatkowymi zabezpieczeniami finansowymi. Wśród potencjalnych beneficjentów takich zmian wymieniane są m.in. Dubaj, Stambuł, Toronto, Singapur oraz europejskie centra kongresowe.
Nie wszyscy zapłacą, ale niepewność pozostaje
Nowe regulacje wprowadzają również element niepewności dla organizatorów podróży i wydarzeń międzynarodowych. Ponieważ decyzja o nałożeniu kaucji będzie miała charakter uznaniowy, dwie osoby z tego samego kraju, planujące podobny wyjazd, mogą otrzymać odmienne decyzje konsularne. Utrudnia to planowanie podróży służbowych, wyjazdów grupowych oraz udziału w wydarzeniach organizowanych z wielomiesięcznym wyprzedzeniem.
Program dotyczy 50 krajów, z których większość znajduje się w Afryce. Na liście znalazły się również wybrane państwa Azji, Karaibów i regionu Pacyfiku. Władze USA podkreślają, że kryteria kwalifikacji obejmują m.in. skalę naruszeń przepisów wizowych, poziom bezpieczeństwa dokumentów oraz współpracę z amerykańskimi służbami w zakresie wymiany informacji. Lista państw objętych programem może być w przyszłości rozszerzana lub ograniczana.
Nowe wyzwanie dla światowej turystyki
Choć kaucja ma charakter zwrotny i ma zachęcać do przestrzegania przepisów wizowych, eksperci wskazują, że dla wielu osób konieczność czasowego zamrożenia nawet 20 tys. dolarów będzie stanowić poważną barierę finansową. W efekcie część turystów i przedsiębiorców może zdecydować się na wybór innych kierunków podróży lub organizację spotkań biznesowych poza Stanami Zjednoczonymi.
Dla światowej branży turystycznej decyzja władz USA jest kolejnym przykładem tego, jak polityka migracyjna może wpływać na konkurencyjność destynacji, ruch przyjazdowy oraz rynek podróży biznesowych i kongresowych. W dłuższej perspektywie o skutkach nowych regulacji zdecyduje nie tylko ich skuteczność z punktu widzenia polityki wizowej, lecz także reakcja organizatorów wydarzeń, przedsiębiorców i samych podróżnych.



