Zabrać z Polski na pamiątkę…trochę Rosji

Rodzimy przemysł pamiątkarski  ma wciąż nowe pomysły. Wyroby made in Poland często stosują zasadę „dwa w jednym”: nawiązując do kultury i tradycji ludowej, przekazują w danym przedmiocie obraz Polski nowoczesnej, innowacyjnej, związanej z nowymi technologiami. Bo takie są, zdawałoby się, oczekiwania współczesnego turysty, przybywającego z zza granicy. Tymczasem sklepikarze nie potwierdzają tej zakupowej logiki. Zupełnie inny towar jest obiektem najwyższego pożądania.
Każdy region w Polsce próbuje wykreować swój markowy produkt. Jednym udało się to znakomicie, inni wciąż pracują nad promocją czegoś, co nieodzownie kojarzyć się będzie z danym miejscem. Można sypnąć jak z rękawa nazwami rzeczy, do których przyzwyczaiła nas m.in. CEPELiA. Zatem: zakopiańska ciupaga, wełniany sweter, oscypek, koniakowskie koronki, ceramika z Bolesławca, kaszubskie hafty, plastikowy warszawski Zamek Królewski, także z plastiku syrenka i miniaturki pomników (najlepiej – finansowo – ma się król Zygmunt na kolumnie, 60 zł i więcej!), gliniane kogutki, płyty z muzyką Chopina, bursztyny w biżuterii, lalki w stroju ludowym.|

Gdy taka propozycja nie spotka się z uznaniem, zawsze można pójść w stronę łatwiejszych wyborów. Polska wódka lub koszulka z nadrukiem miejsca pobytu – o to nietrudno.
Są wreszcie takie produkty, które, co powyżej sygnalizowano, łączą wartość użytkową i tradycję a jednocześnie są synonimem polskiej nowoczesności. Weźmy na przykład pendrive’y i torby na laptopy, inspirowane estetyka ludową.

W gąszczu tych polskich pamiątek, o których – z racji różnych gustów – nie ma co rozprawiać, najpewniej rozsiadła się… rosyjska matrioszka! Sprzedaż tej lalki (a właściwie sześciu drewnianych lalek, każda mniejsza od poprzedniej) ma się w pamiątkarskich sklepach najlepiej! Tak wynika z raportu przygotowanego przez redakcję radiowej „Trójki”, wemitowanego w specjalnym reportażu na początku lipca br.

Matrioszka „narodziła się” w Rosji w 1890 r. a 10 lat później zrobiła furorę na światowej wystawie w Paryżu. Odtąd zaczęła się jej masowa produkcja. Nie jest pewne, czy lalka jest oryginalnym rosyjskim pomysłem, czy też inspiracja przywędrowała z kultury japońskiej. Dość, że świetnie zaadaptowała się w każdym regionie Polski. Sukienki rosyjskie przemalowano na polskie stroje ludowe, tak więc baby całkiem dobrze udają nasze rodzime. Tylko czy o to chodzi, gdy chce się zabrać stąd do siebie na pamiątkę kawałek polskości?

Ewa Matyba

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *