
Dziecku trzeba dać zarówno korzenie jak i skrzydła. Skrzydła, żeby mogło wznieść się ponad przeciętność, a korzenie żeby wiedziało co naprawdę jest w życiu ważne. Jedno i drugie dają wspólne podróże.
O tym, że można z dzieckiem podróżować i przemierzać świat udowadniają członkowie programu AFRYKA DLA SMYKA. Niedawno udali się do Tunezji. Nie była to pierwsza ich wyprawa do tego kraju. – Wraz ze Smykiem w Tunezji byliśmy już kilkakrotnie. To doskonały kraj do rodzinnych wojaży. Egzotyczny, ciepły, stosunkowo niewielki i posiadający wiele twarzy. Za każdym razem odkrywamy tu coś nowego i za każdym razem opuszczamy go z nadzieją na powrót – mówi Katarzyna Kopeć, pomysłodawczyni projektu. W tym roku postanowili przyjrzeć się południu Tunezji.
Wyspa ludzi szczęśliwych
Podróż rozpoczęli od Djerby. Legendy mówią, że właśnie na Djerbę dotarł Odyseusz, żeglując z Troi, a jego współtowarzysze pod wpływem zapachu lotosów popadli w stan zapomnienia i nie chcieli jej już opuścić. Wyspa ta była także miejscem odpoczynku dla wielu żeglarzy przemierzających bezkresne wody Morza Śródziemnego. Każdy, kto tam zawitał, oczarowany był jej niezwykłym charakterem i nazywał Djerbę „krainą ludzi szczęśliwych”. Mieszkańcy do dziś powiadają, że kto raz odwiedzi tę wyspę, na pewno zawita tu ponownie. Warto zatem przekonać się osobiście, co sprawia, że każdego roku wyspa ta przyciąga tysiące turystów z całego świata. Dla jednych są to hotele z opcją all inclusive i animacjami, dla innych moc atrakcji jakie wyspa oferuje.
– Niestety, na poznanie Djerby mieliśmy tylko półtora dnia. To stanowczo za krótko. Bardzo żałujemy, że nie starczyło nam czasu na wszystko co chcieliśmy tu zrobić. W planach mieliśmy wizytę w szkole średniej, której dyrektorem jest Tunezyjczyk kończący studia w Polsce oraz spotkanie z przedstawicielami polonii. Niestety, doba ma stanowczo za mało godzi n – kontynuuje Katarzyna Kopeć. Wybór miejsc i atrakcji wartych odwiedzenia nie był zatem łatwy. – Staraliśmy się zachować równowagę między atrakcjami dla dzieci oraz propozycjami dla dorosłych – tłumaczy Adam Howaniec, uczestnik projektu.
Djerba dla aktywnych
Poznawanie wyspy rozpoczęli od Passino de Djerba, kompleksu w którym to między innymi można zjeść specjały lokalnej kuchni oraz spróbować szczęścia w kasynie. Wybrali się też do jednego z licznych centrów thalassoterapii – ULYSSE THALASSO. Co prawda wstęp mają tu osoby od 16 roku życia, ale dla Smyka zrobiono wyjątek. Nazwa thalassoterapia pochodzi od greckiego słowa thalassa – czyli morze. Jest to seria zabiegów leczniczo-relaksacyjnych oraz upiększających, która wykorzystuje dobroczynne działanie wody, alg i piasku. W centrach, które znajdują się najczęściej przy hotelach proponowane są kuracje antystresowe, kuracje przeciwreumatyczne, upiększające, kuracje “dla młodej mamy” czy kuracje dla nowożeńców. Djerba jest również doskonałym miejscem do uprawiania wszelkich sportów. Od biegania, jazdy na rowerze, kitsurfingu na golfie skończywszy. Do uprawiania tej ostatniej dyscypliny w całej Tunezji panują szczególnie dobre warunki. Nie mogło się zatem obyć bez wizyty na polu golfowym. – Okazuje się, że nawet takie miejsce dla malucha może być atrakcyjne. Smyka zachwycało niemal wszystko, nawet trawa, która była miękka niczym dywan i po której biegał na bosaka – mówi Katarzyna Kopeć. „Golf to popsuty spacer”. Słowa te miał wypowiedzieć żartem wielki pisarz i entuzjasta tego szlachetnego sportu – Mark Twain. Choć kiedyś golf był zarezerwowany dla elity biznesmenów i gwiazd, dziś, dzięki ogólnej dostępności pól golfowych, każdy może posłać piłkę do dołka, nawet sześciolatek.
Jeśli nie chcesz mojej zguby…
Maluchy uwielbiają to magiczne miejsce. Mowa o Djerba Explore. Park ten składa się z pięciu części. Pierwsza z nich to malownicza miejscowość, w której można się z relaksować i miło spędzić czas w restauracji. W kolejnej część parku znajdują się liczne hotele. Część, która najbardziej przyciąga turystów to Muzeum Lalla Hadria oraz słynna farma krokodyli. Oficjalne otwarcie miało miejsce w grudniu 2002 roku. Zarówno powierzchnia farmy, jak liczba 400 krokodyli jest imponująca. Ponoć krokodyle te zostały przywiezione na Djerbę z Madagaskaru. – I tu mieliśmy problem, gdyż Filipek tłumaczył nam zawzięcie, że z Madagaskaru to przecież są pingwiny, a nie krokodyle – mówi Adam Howaniec. Ostatnim miejscem, które jaworznianom udało się zobaczyć na Djerbie była wioska Guellala, słynąca z wyrobu ceramiki. To tu można zobaczyć jak powstają ceramiczne cuda – skąd się bierze glina, jak z niej lepić, jak osuszać i jak wypalać gotowe przedmioty. Najbardziej popularną pamiątką, kupowaną w tych okolicach jest kubek w kształcie głowy wielbłąda. Prawdopodobnie jest to jedno z najlepszych miejsc na wyspie do podziwiania zachodów słońca. – Zachód słońca na Djerbie był piękny. Tak uważaliśmy do momentu, kiedy to zobaczyliśmy zachód słońca i nocne niebo na pustyni. Ale o tym innym razem – mówi Katarzyna Kopeć.
Wyprawa pod patronatem TTG Central Europe.




Jedna odpowiedź
Kasiu, gratuluję pomysłu i realizacji