EURO ściągnie euro

Na poznańskim rynku, zegar od dawna odlicza dni do wielkiego święta futbolu. Dla polityków, organizatorów, ludzi związanych z branżą budowlaną i infrastrukturą pozostało tylko 390 dni, z kolei dla kibiców i świata turystyki to aż rok i miesiąc. Ci ostatni już zacierają ręce, bo Euro to świetna okazja, by zarobić trochę euro.
Przykłady państw organizujących Euro w poprzednich latach są najlepszym tego dowodem. Na poprzednich Mistrzostwach Europy – gospodarze – Austria i Szwajcaria zyskali ponad 415,3 milionów euro, a w samym tylko Wiedniu turyści zostawili w tym czasie 134 milionów. A co ważniejsze, aż 65% kibiców zadeklarowało, że ponownie odwiedzi te kraje. Polacy także obliczają, ile uda się zarobić. Według szacunków mecze w Polsce ma obejrzeć na stadionach i telebimach około 2,2 miliona osób. To oznacza zastrzyk gotówki w wysokości blisko 850 milionów. Najwięcej zarobią miasta gospodarze, w których rozgrywki odbędą się najwięcej razy. Fanów piłki nożnej  sklasyfikowano w cztery grupy i jak podają analitycy Money.pl każdy z VIP-ów zostawi około 1545 zł dziennie, a zwykli kibice około 560 złotych. Jak przekonują organizatorzy, właściciele hoteli mogą być pewni, że podczas Euro wszystkie łóżka będą zajęte. Powodów do niepokoju nie mają także restauratorzy i barmani – kibic musi się posilić, by mieć siły dopingować, a po zwycięskim meczu, wzniesie toast z bursztynowego płynu na cześć reprezentacji. Możemy sobie życzyć żeby  kibiców (nie kiboli) przyjechało jak najwięcej, by przywieźli ze sobą grube portfele i chętnie je otwierali, bo kupią tu niemal wszystko. Tylko sportowe emocje pozostaną – bezcenne.

Katarzyna Galant

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *