Oczekiwałeś atrakcji i przygody życia, a doznałeś rozczarowania. Na co następnym razem powinieneś uważać, aby nie stracić czasu i pieniędzy? Według badań Instytutu Homo Homini na wyjazd wakacyjny przeciętny Polak wydaje około. 2,5 tysiąca zł. Standardowym już niemal celem wycieczek jest: Grecja, Egipt oraz Tunezja. Kraje te, choć niewątpliwie posiadają ciekawą kulturę i zabytki, bywają zwykle po prostu przereklamowane. Turysta – Polak wybiera też szablonowo wycieczki fakultatywne: jeśli Grecja to Olimp, w Egipcie jest to świątynia królowej Hatszepsut, fani twórczości Georga Lucasa zaś, obowiązkowo odwiedzają tunezyjskie miasteczko „Gwiezdnych wojen”. Wiadomo, iż wycieczki takie nie należą do tanich. Średni koszt dla jednej osoby (już z przejazdem) to ok. 430 zł. Większość tych „atrakcji” jest nie warta naszej uwagi. Czego więc należy unikać, aby nie stracić?
Grecki Olimp to miejsce, które wręcz musi odwiedzić turysta będący w tym kraju. Po wejściu na szczyt góry okazuje się, że wyczerpany wspinaczką zamiast podekscytowania, otrzymuje najzwyklejszy górski pejzaż i tłumy rodem z tych, spotykanych w okolicy naszego rodzimego Morskiego Oka. Nawet samo miasteczko Olimp nie ma do zaoferowania nic ciekawego, jedynie ogromne ceny. Całość zwiedzania wraz ze wspinaczką to koszt około 80 zł. Jedynie lokalni przewodnicy doradzą, iż lepiej zaplanować odwiedziny Plaki, najstarszej dzielnicy Aten. Jest to teren obfitujący w zabytki pochodzenia bizantyjskiego, ma specyficzny klimat i magię.
Żelaznym punktem wakacyjnych wojaży Polaków jest świątynia królowej Hatszepsut i Sfinks w Egipcie. Niewielu odwiedzających jest świadomych tego, iż odwiedzają jedynie rekonstrukcje (stworzone przez polskich archeologów). Oryginalne budowle są niedostępne dla turystów. Co więcej, wystrój „atrap”, różnorakie malowidła nie robią dużego wrażenia, są jedynie przynętą, mającą przyciągać uwagę zwiedzających. Osoby lubiące kontemplację na tle zabytków dodatkowo zrazi fakt, że każdego turystę oblega tłum chętnych łatwego zarobku Arabów. Cała wycieczka do Luxoru kosztuje ok. 300 zł, przy czym pozostałe atrakcje "miasta pałaców" należy zobaczyć. Wymienić tu należy zespół świątynny Karnak, grobowiec Tutenchamona, oraz Kolosy Memnona, robią one dużo większe wrażenie niż komercyjny wręcz Sfinks.
Prawdziwy fan Gwiezdnych Wojen nie może przegapić miasteczka Matmata w Tunezji. Aby oddać klimat filmowej planety Tatooine, wykorzystano pustynne piaski na Saharze w środkowej Tunezji. Po obszernej obróbce komputerowej, na kinowym ekranie te budowle robiły duże wrażenie, ale wchodząc do wewnątrz lepianek można zobaczyć w całej okazałości drewniane wzmocnienia całych konstrukcji, które wręcz rozczarowują. Do „atrakcji” dotrzeć można jedynie jeepem, a gdy tylko zwiedzający po długiej, męczącej podróży docierają na miejsce, momentalnie zostają otoczeni przez mrowie tubylców oferujących najróżniejsze pamiątki. Ten „Gwiezdny skansen” to miejsce, gdzie Berberowie mieszkają tak, jak ich przodkowie – w podziemnych domostwach wykutych w litej skale. To właśnie te miejsca są miejscem „pielgrzymki” fanów gwiezdnej sagi. Wszystko jest jednak tylko grą, wabikiem na turystów spragnionych kontaktu z miejscem powstania kultowej serii filmowej. Jest to swego rodzaju skansen działający tylko pod przykrywką autentyczności , która jest idealnym wabikiem dla turystów.
Rozczarowań nie da się więc uniknąć, różnica między tym co chciało się zobaczyć, a tym co spotykamy na miejscu jest zwykle ogromna. Należy pamiętać, iż dobrze jest omijać miejsca szczególnie popularne, aby dotrzeć do tych w pełni wartościowych, gdzie naprawdę odczujemy lokalny klimat.
Natalia Zalopana



