Pozycja na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO zobowiązuje. Tymczasem władze Krakowa, zamiast z tego powodu wizerunkowo hołubić Stare Miasto, pozwalają na bylejakość usług i towarów w tym wyjątkowym miejscu.
Turysta przybywający na Rynek może być szczerze zdumiony, gdyż coraz mniej tu spodziewanych akcentów krakowskich. Bardzo dobrze natomiast mają się sklepy z pamiątkami wytworzonymi przez Chińczyków i „przysmaki” imitujące te z bazarów azjatyckich. Ponadto plagą są namolni naganiacze, którzy torturują propozycjami swoich usług turystycznych spacerujących po Starym Mieście. Zamiast kultury wysokiej – propozycje z najniższej półki: „festiwale muzyczne” z kiełbasą i piwem w roli głównej.
.jpg)
Chińszczyzna, tandeta i niski poziom oferowanych usług – tak o jednym z piękniejszych miejsc w naszym kraju mówi prof. Antoni Jackowski, szef Polskiego Towarzystwa Geograficznego, cytowany przez „Dziennik Polski”. Opinie te podziela radny Jerzy Woźniakiewicz, przewodniczący Komisji Praworządności Rady Miasta.
Skonfudowany turysta naprawdę może mieć wątpliwości, czy Kraków ze swoją starówką to wciąż jeszcze perła dobyta z cennego skarbca polskiego dziedzictwa, czy może to Kraków po transformacji – z sukiem arabskim, naganiaczami i obyczajem dobijania targu… pod sukiennicami.
E.M.



