W poszukiwaniu skarbów

We współczesnym świecie ludzie wciąż szukają nowości, dotyczy to również branży turystycznej. Co raz powstają nowe, oryginalne formy spędzania wolnego czasu, które wypierają tradycyjne formy turystyki i dostarczają wielu emocji. Takim powiewem świeżości, przyciągającym amatorów niecodziennych wrażeń, może być Geocaching, czyli… poszukiwanie skarbów za pomocą GPS. Na czym to dokładnie polega? O tym za chwilę.

Historia Geocachingu jest ściśle powiązana z sygnałem nawigacji satelitarnej GPS. Technologia ta początkowo miała zastosowanie czysto militarne i stosowana była przez armię USA. Ludność cywilna nie mogła w pełni wykorzystywać jego potencjału, ponieważ odbiór wysyłanych przez satelitę danych był zakłócany.Sytuacja zmieniła się z dniem 1 maja 2001 roku, kiedy to ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton, postanowił udostępnić sygnał GPS bez zniekształceń. Na wieść o tym wydarzeniu, Amerykanin DaveUlmer postanowił ukryć w lesie skrzynkę i wypełnić ją różnymi przedmiotami, zaś jej współrzędne udostępnił na grupie dyskusyjnej miłośników GPS, aby mógł ją odnaleźć każdy odkrywca wyposażony w odpowiedni  odbiornik… i tak się zaczęło.

Pomysł bardzo dobrze się przyjął i szybko znalazł wielu naśladowców, którzy zaczęli tworzyć własne skrytki. W niedługim czasie powstały specjalne strony internetowe zrzeszające entuzjastów tego typu rozrywki, gdzie istniała możliwość udostępniania  współrzędnych innym internautom i dzielenia się wrażeniami z własnych poszukiwań. Obecnie serwisy te zrzeszają miliony użytkowników i rozprzestrzeniły się na inne kraje, które posiadają lokalne portale – w tym Polskę.

Nazwa „Geocaching” jest połączeniem słów „cache”, czyli skrytka i „geo”, od „ziemia”, co wskazuje na jej globalny charakter oraz powiązanie z geografią. Jest to rodzaj gry terenowej, która pozwala nam wcielić się w rolę poszukiwacza „skarbów”, czyli skrzynek zwanych „keszem”, ukrytych wcześniej przez innych uczestników zabawy. Do rozpoczęcia przygody potrzebny jest odbiornik GPS lub telefon z nawigacją oraz rejestracja na jednym z branżowych portali. Z takim wyposażeniem, mając odpowiednie dane, możemy ruszać na łowy.

Każdy pojemnik musi obowiązkowo zawierać „logbook”, czyli papierowy dziennik, w którym znalazca łupu powinien dokonać wpisu, co jest podstawą do uznania skrzynki za odnalezioną. Ponadto w skrytce znajdziemy parę innych gadżetów, zazwyczaj o niezbyt dużej wartości, które stanowić będą nagrodę dla poszukiwacza. Można wziąć ze sobą jeden przedmiot na pamiątkę, ale w zamian zostawić drugi o podobnej wartości. Upominki wkładane do pojemników muszą spełniać jednak pewne kryteria. Nie mogą to być śmiecie, produkty niebezpieczne, szkodzące środowisku, jak np. baterie, ani takie, które mogą się zepsuć.   

„Kesze” są ukrywane w przeróżnych miejscach i na wiele sposobów, zależy to głównie od kreatywności właściciela, ale są też pewne ograniczenia. Ze względu na dbałość o przyrodę, nie można ich umieszczać w obszarach chronionych jak np. parki narodowe ani zakopywać pod ziemią. Im pudełko lepiej schowane, tym większe wyzwanie i satysfakcja dla znalazcy. Dodatkową zachętą do poszukiwań jest umieszczanie celu w atrakcyjnych turystycznie miejscach. Opis skrzynki, oprócz współrzędnych, zawiera często dodatkowo informacje na temat miejsca, w którym się znajduje, ciekawostek z nim związanych i ewentualnych trudności, które można tam napotkać.

Geocaching jest świetnym pomysłem na turystyczną przygodę. Można ją swobodnie połączyć z innymi formami aktywności fizycznej, jak wędrówki piesze, rowerowe czy wspinaczka. Do tego stanowi świetną okazję do wyjścia z domu, poznania nowych, ciekawych miejsc, odkrycia zabytków i unikalnych walorów przyrody. Tego typu wycieczki krajoznawcze są również dobrym sposobem na promocję mniej znanych regionów.

Damian Falkowski

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *