Wycieczki po największej i najdłuższej rzece Europy – Wołdze są bardzo popularne nie tylko wśród Rosjan. Zagraniczni turyści również chętnie korzystają z krajoznawczych rejsów.
W niedzielę, 10 lipca, grupa wczasowiczów na pokładzie statku „Bułgaria” wracała do stolicy Tatarstanu, Kazania. Burza zmusiła pasażerów do pozostania pod pokładem. Jedynym tętniącym życiem pomieszczeniem był tzw. pokój muzyczny, przeznaczony dla dzieci.
W pewnej chwili łódź przechyliła się na prawy bok. Po kilku minutach zatonęła w odległości ok. 3 km od brzegu. Wołga w miejscu katastrofy ma 20 metrów głębokości.
Trudno jednoznacznie określić liczbę osób przebywających na łodzi motorowej. Maciej Jastrzębski z Polskiego Radia powiedział na antenie TVN 24, że szacuje się, że na pokładzie było 196-199 pasażerów. Niektóre agencje informują nawet o 208 osobach. Rosjanie poinformowali, że „Bułgaria" nie miała licencji na przewóz turystów, a na swoim pokładzie mogła pomieścić maksymalnie 120 osób.
Najnowsze dane wskazują, że na pokładzie „Bułgarii” znajdowało się 205 pasażerów, z czego uratowano 79. Ponad dwadzieścia uznano za zaginione. Pozostali, w tym kilkadziesiąt dzieci, zatonęli. Akcja ratunkowa nadal trwa. Poszukiwania stają się coraz trudniejsze, ponieważ widoczność jest nikła. Nurkowie dotychczas przeszukali połowę wraku. Zgłaszają coraz to nowe problemy związane z dostaniem się do pomieszczeń pod pokładem. Potwierdza to wcześniejsze doniesienia, że wiele przejść – w tym te ewakuacyjne – zostały zaspawane.
Powodów tragedii jest wiele. Prokuratura wraz z Komitetem Śledczym i Inspekcją Transportu ustaliły, że prom wypłynął z uszkodzonym silnikiem i przechyłem na prawą stronę. Jednym z głównych powodów jest także przekroczenie dopuszczalnej liczby pasażerów oraz zablokowane luki bezpieczeństwa.
Kapitan łodzi dostał ostrzeżenie o możliwym sztormie. W zaistniałej sytuacji nie powinien opuścić portu. Zatonięcie przyspieszyły pootwierane okna, przez które woda z ogromną siłą dostała się do środka. „Bułgaria” nie była wyposażona w klimatyzację.
Wypadek sprawił, że rejsy trzema podobnymi statkami zostały zawieszone, a Prezydent Rosji, Dmitrij Miedwiediew, ogłosił 12 lipca dniem żałoby narodowej. Premier Władimir Putin obiecał rodzinom ofiar śmiertelnych odszkodowanie w wysokości miliona rubli (102 tys. zł).
Izabela Guz



