Za kulisami nadmorskich restauracji

  Reporterka programu „Czarno na białym” emitowanym na kanale TVN24  – Katarzyna Górniak kilka dni temu postanowiła zweryfikować kondycję nadmorskich restauracji  w województwie zachodniopomorskim. Nie kierując się żadnym kryterium w wyborze punktu gastronomicznego zatrudniła się w smażalni ryb do pomocy w kuchni. Trzy dni pracy wystarczyły jej, aby przekonać się, że warunki higieniczne panujące na zapleczu smażalni pozostawiają wiele do życzenia. Ukryta kamera, z którą autorka reportażu przekroczyła próg restauracji zarejestrowała wszelkie odchylenia od normy, które z sanitarnego punktu widzenia są niedorzeczne.
     Szczerość pracowników pozwoliła na szybkie rozeznanie się w warunkach, w których przygotowywane są posiłki. Jeden z pracowników lokalu otwarcie przyznał, ze nie dotyka potraw, które jest w tej restauracji przyrządzane. Mimo to wydawał się być pogodzony z faktem, że klienci są karmieni nieświeżym jedzeniem.
    Powtarzanym zwyczajem kuchennym stało się tzw. „uzdrawianie” pożywienia. W celu pozbycia się zapachu i smaku skisłej kapusty w surówce pracownicy polewali ją obficie sosem. Intensywne właściwości sosu pozwalały zlikwidować oznaki nieświeżości  innych składników. Surówką tą wypełniane były hamburgery oraz inne restauracyjne potrawy. Ponadto temperatura w jakiej przechowywane były produkty wynosi ponad 10 stopni. Nie należy więc się dziwić, że po kilku dniach zupy oraz potrawy mięsne były zepsute, a sery spleśniałe. Pracownica zajmująca się „uzdrawianiem” na widok zdziwionej miny reporterki odrzekła – No co? Wszędzie tak robią. Nawet nie wiesz co jesz. Z pewnością świadomość, że w swoich niechlujnych zachowaniach nie jesteśmy sami, umniejsza wyrzuty sumienia, ale czy  jest wystarczającym argumentem, aby powielać tego typu błędy?
    Tablica wystawiona przed smażalnią zapraszała na świeżą rybę z własnego połowu. Jednak taśma z ukrytej kamery pokazała, że rozmrażane ryby przecierane były ścierkami, służącymi do wycierania brudu z mebli, a czasem nawet tymi do podłóg. Kobieta z personelu przyznała – Olej pracuje tyle co my, po 14 godzin. Nikt z otoczenia maskującej się reporterki, oprócz niej samej,  nie wydawał się poruszony tym, że trzydziesta z kolei ryba jest smażona na tym samym, przypalonym i śmierdzącym już oleju, jak i również tym, że potrawy przygotowywane są w fetorze papierosowego dymu.
    Wiesław Rozbicki – pracownik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie przyznał, że zachowanie tego typu jest skandaliczne i niedopuszczalne. Zachodniopomorski sanepid po oględzinach lokalu nałożył na właściciela grzywnę w wysokości 500 złotych i dodatkowo postanowił skierować sprawę do prokuratury. Pracodawca zatrudniając panią nielegalnie wzbogacił się minimum o 700 złotych – dodaje Jarosław Cichoń z Departamentu Legalności Zatrudnienia Głównego Inspektoratu Pracy.
    Oto do czego doprowadziła ślepa pogoń za pieniądzem. Czy warto ryzykować zdrowie nieświadomych turystów, aby za wszelką cenę zmaksymalizować zysk? Może strach przed demaskacją i kompromitacją doprowadzi do zatrzymania tego „maratonu niechlujstwa”?


Judyta Zegan

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *