Życie i śmierć hotelu – poznański Polonez

Każda epoka zostawia po sobie architektoniczne ślady. Charakterystyczne budynki odzwierciedlające konceptualność myśli danych czasów. Niektóre z nich dla kolejnych pokoleń stanowią inspiracje, inne podstawę do krytyki.
    W Polsce pozostało wiele budynków z czasów PRL-u. Do dzisiaj nie wiadomo, czy zabudowa miast z tamtych czasów szpeci, czy nie. Ocena spuścizny II połowy XX wieku jest kontrowersyjna, a ze względu na nacechowanie historyczne, na pewno niełatwa.
    Jednym z przykładów typowej zabudowy tamtej epoki, jest wybudowany w latach 1972-1974 hotel Polonez w Poznaniu. Do niedawna właścicielem tego miejsca była spółka Orbis, jedna z największych grup hotelowych w Polsce. Trzy-gwiazdkowy hotel stanowił jedno z wielu miejsc noclegowych dla gości odwiedzających miasto, znane głównie z Międzynarodowych Targów Poznańskich.
    Nie można powiedzieć, żeby budynek wtapiał się w otoczenie. 14 wysokich kondygnacji wybija się od razu z krajobrazu wzgórza Świętego Wojciecha czy Cytadeli. Patrząc na szary, wysoki obiekt, można pomyśleć, że architekci Liśniewiecz i Maciejewski, z dumą prezentowali wielkość swojej epoki, a ogrom budowli miał pokazać wielkość socjalizmu. Spacer w okolicy hotelu to ciekawe przeżycie, budynek ma w sobie jakiś mroczny, bardziej niewytłumaczalny urok.
    Historia Poloneza, choć nie długa, bo zaledwie 40-letnia, zdradza czasy świetności i upadku. Wybudowany w latach 70 hotel, był jednym z największych obiektów hotelowych w Poznaniu. Jednorazowo mógł pomieścić blisko 600 gości w 369 pokojach. Był to najbardziej reprezentatywny obiekt miasta, tamtej epoki.  Usytuowany w samym centrum Poznania stanowił przystań dla polityków i gwiazd, a także gości z całego świata. Najbardziej znanymi bywalcami hotelu byli Lech Wałęsa, Edward Gierek czy też Helena Vondrackova, Maryla Rodowicz, Violetta Villas. Goście mogli rozerwać się w kasynie, a także salach bankietowych, które były urządzone z niezwykłym przepychem. Mówiło się, że stanowi on „okno na świat” i daje namiastkę Zachodu.
W czasach po PRL-owskich hotel był standardowym i klasycznym miejscem do organizowania studniówek, dla miejscowych maturzystów, odliczających dni do egzaminu dojrzałości. Goście, jak w latach poprzednich mogli rozerwać się w kasynie, a także w solarium, czy saunach. Dodatkową atrakcją w każdej epoce był niewątpliwie przepiękny widok z najwyższych pięter budynku, na panoramę miasta, z dumnymi i strzelistymi wieżami kościołów.
    Popularne dotąd miejsce stopniowo zaczęło zamierać, sam budynek poczuł upływ czasu, a wszystko, co kiedyś nosiło miano luksusu, zestarzało się wraz z nim. Ekskluzywne sklepy zniknęły, zaś sale bankietowe już wcale nie szczyciły się przepychem, po zamianie ich funkcji na zwykłe sale konferencyjne. Popularność Polonezowi, zapewniała już tylko stosunkowo niska cena i niewielka odległość od centrum miasta. Po wielu latach funkcjonowania, w 2011 roku koncesję utraciło kasyno hotelowe.
    1 kwietnia 2012 roku obiekt został zamknięty i tym samym hotel skończył swój żywot. Nieprzystosowany do podstawowych wymogów bezpieczeństwa, z za ciasnymi klatkami schodowymi i niewystarczającą liczbą wyjść przeciw pożarowych, nie nadawał się już do goszczenia przyjezdnych. Dotychczasowy właściciel uznał, że ilość środków, jakie należy zainwestować w przebudowę hotelu, by stał się obiektem nowoczesnym, jest zbyt duża. Początkowo ten majestatyczny, szary budynek, miał zostać rozebrany, a w jego miejsce zapowiadano powstanie, mniejszego, bardziej nowoczesnego budynku. Plany te nie zostały zrealizowane, a ostatecznie obiekt został sprzedany firmie Zerta sp. z o.o. za ok. 23 milionów złotych. Nowy właściciel Poloneza zamierza przekształcić hotel w dom studencki.
    Na razie przechadzka koło tego majestatycznego obiektu, stanowi ciekawe doświadczenie. Zamknięty hotel, jakby wołał do siebie gości, podjeżdżających limuzynami, a wiatr niesie ze sobą odgłosy zabawy. Wszak pustka, nie pasuje do tego miejsca, stworzonego, dla życia.

Marcelina Barbaszyńska

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *