Turysta – autochton

Zastygli, zasiedziali, sfrustrowani – typowi mieszczanie w swoich mieszkaniach. Bo pojechałoby się dokądś, tylko za co? Rozejrzałby się człowiek, żeby cokolwiek zobaczyć, ale brak finansowych możliwości.
Dla tych, którzy chcą przerwać pasmo takiej udręki, mamy dobrą wiadomość. Bardzo modnym wakacyjnym kierunkiem jest kierunek… w głąb własnego miasta! Coraz liczniejsze grono takich turystów, uprawiających „staycation”, czyli „stacjonarne wakacje”, znajduje w tym prawdziwy powab i dodatkowo realizuje się jako „lokalny odkrywca”.


arch. POT

Moda przyszła ze Stanów Zjednoczonych. Być może do uprawiania „staycation” zmusił Amerykanów kryzys. A może była to ta nieodkryta dotąd turystyczna nisza, wskazująca na potrzebę wycieczek nietypowych. Jedno i drugie może być zarzewiem tego, co i w Polsce staje się coraz bardziej popularne. Bo przecież warto, buszując po swoim mieście, poznawać „smaczki”-anegdoty związane z kamienicą albo poruszać się miejskim szlakiem wedle konkretnej epoki historycznej (np. oświeceniowego klasycyzmu, secesji, pamiątek PRL-u), albo szukając reliktów związanych z miejscowym rzemiosłem, albo śladów opisanych przez literatów na kartach powieści, albo…

Takie solo lub grupowe „staycation” na dobre już przyjęło się w Gdańsku. Rzeczywiście są to turyści – autochtoni, szukający tego, co dotąd ukryło się przed oczyma tradycyjnych turystów. Z upodobaniem na przykład korzystają z przejażdżki Subiektywną Linią Autobusową, która gwarantuje zrewidowanie dotychczasowej wiedzy na temat miejsc upadku PRL-u i narodzin demokracji polskiej. W Poznaniu z kolei od kilku dekad organizuje się Zlot pod nazwą „Bądź turystą w swoim mieście” i frekwencyjnie da się udowodnić, że ma coraz więcej fanów, zabiegających o to, by lepiej poznać się z – Poznaniem.
„Staycation” to może być także taki prestarter przed prawdziwymi wakacjami. Wycieczka po swoim mieście, do nowych dotąd nieodkrytych punktów na mapie topograficznej naszej aglomeracji, prawdopodobnie wyzwoli emocje poszukiwacza przygód i odkrywcy. A to, niewątpliwie, dobre, bo poznawcze emocje.

Ewa Matyba

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *